Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
Ranny persik

Kto jeszcze uważa, że jego Pusia powinna mieć kocięta?  Bo taka słodka jest i puchata. I one takie puchate będą więc je rozdamy.
No słodkości...
Jak zimne trzeba mieć serce żeby tak myśleć? Jak ograniczone horyzonty ? :(
Po co powoływać na świat istnienia za które nie bierzemy odpowiedzialności? Oddanie ich, nawet w pozornie dobre ręce nie gwaratuje dobrego życia. Są alergie, ciąże, wyjazdy.
Te "rozdane" kocięta zbieramy potem z ulicy. Nie, nie tylko "zwykłe" buraski. Są też niebieskie, syjamskie, niebieskookie  są i puchate.



Ten piękny kremowy kot błąkał się po Leśnej Dolinie. Nie radził sobie na ulicy (w końcu to raczej rasa poduszkowców)
Z wielką raną, swoim bólem i strachem.

 




Potrzebuje pieniażków na pokrycie kosztów leczenia.
Wkrótce będzie potrzebowal też mądrego domku.
tel. 501 544 167

Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem "Dla persika"
Można też skorzystać ze zbiórki na
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/persik

 

 
Umierałam wiele dni...

To miało być zwykłe polowanie  - u nas kotów się nie rozpieszcza, musiałam polować żeby przeżyć. Jakieś żelastwo złapało mnie za łapkę. Na początku byłam nieprzytomna z bólu. Płakałam rozpaczliwie ale nikt się nie zainteresował. Nikt mi nie pomógł. Osłabłam, leżałam czekając na śmierć jak na wybawienie. Żeby już tylko tak nie bolało. 

Kiedy mnie znaleziono prawie nic nie ważyłam a łapka – no cóż, po prostu odpadła. Nie miałam siły się podnieść – tylko mruczałam. Może mnie uśpią i ten koszmar się skończy?

 

Ale dali jeść, po troszeczku. Pogłaskali po zmierzwionym footerku. Pani szepnęła mi do uszka – nie martw się koteczku, będziesz jeszcze szczęśliwa. Czy będę? Czy ktoś mnie zechce taką bez łapki? BO myszy to już chyba sobie nie upoluję? :(

Puszek to śliczna długowłosa koteczka. Wpadła we wnyki, wiele wycierpiała, straciła łapkę. W jej ciałku znaleziono też śrut – jakiś „myśliwy” do niej strzelał.
Pomimo tego  jest mruczącym kłębkiem footra (no, kapkę sfilcowanego, ale kwestia dogłaskania i wyczesania) – to kotka dla ludzi z wyobraźnią
Koteczka rozpaczliwie potrzebuje kochającego domu, garnie się do człowieka, jest bardzo przyjazna. W tej chwili przebywa w domu tymczasowym, nie może tam zostać na stałe, bo mieszkają w nim dwa dorosłe koty. Nie jest absorbująca. Wystarczy jej jedzonko i odrobina uwagi.
 Pięknie korzysta z kuwety.
 Przeszła operację fachowej amputacji łapki, jest odrobaczona, odpchlona, wysterylizowana, testy na białaczkę i HIV są ujemne.
Lilia, tel. 668 322 455

 


 

 

Potrzebuje pieniążków na pokrycie kosztów operacji usunięcia resztek łapki, oczyszczenia, badań krwi i hospitalizacji (ok 500zł)

Jeszcze bardziej potrzebuje kochającego domu,  który doceni tą wyjątkową, dzielną koteczkę.

Jeśli ktoś chciałby wspomóc kicię to można  wpłacić pieniążki
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku

Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001

z dopiskiem "Dla Puszka"

Można też wesprzeć zbiórkę:

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/umieralamwieledni

 

 
Wiecie jak to jest kiedy jest się niechcianym maluchem w nieprzyjaznym świecie?

Wiecie jak to jest kiedy jest się porzuconym, niechcianym maluchem w nieprzyjaznym świecie?

Musiałam radzić sobie sama. Czasem ktoś mi coś rzucił, przeważnie wyjadałam z miski dużego psa. Wiecie jak się bałam?
I jeszcze ta łapka - była złamana ale co mogłam na to poradzić. Strasznie bolało, siedzialam w kąciku, miałam gorączkę, prawie umarłam.
Trwało to tak długo... Łapka zrosła się trochę krzywo, na szczęście już tak nie boli.
Tera tylko się martwię - czy ktoś mnie zechce? Takiego zwykłego kotka i to jeszcze utykającego na łapkę?

Marcysia to około 4-miesięczna kotka, która mogła podzielić los innych bezdomnych, działkowych kotów. Los się do niej uśmiechnął i może teraz spać tymczasowym domu, gdzie czeka na stałego opiekuna. Szczęście jednak przyszło trochę za późno, we wczesnym kociństwie Marcysia złamała łapkę, nie miał kto jej pomóc...więc łapka się zrosła sama – krzywo:(. Musiała strasznie cierpieć. Kicia troszkę kuleje, ale zupełnie nie przeszkadza jej to w codziennych czynnościach i kocich psotach. Nie wymaga również operacji w przyszłości. Jest wdzięczną czarną kulka, którą ciągnie do człowieka. Uwielbia się przytulać i mruczy jak tylko weźmie się ją na ręcę. Marcysia wie, że jako pospolity czarny kot ma mniejszą szansę na adopcję i nie chce być wybredna ale bardzo chciałaby zamieszkać z kocim lub psim (o ile jej nie zje :)) kumplem, w domu z osiatkowanym balkonem. W zamian da dużo radości i przyjaźń na wiele lat.
Marcysia perfekcyjnie kuwetkuje, je morką karmę i surowe mięso.
Jest zaszczepiona, odrobaczona, ma książeczkę zdrowia.
Tel: Maja 506 587 371


 
KTo sklei połamane serduszko porzuconego kotka? - serduszko sklejone :)
Edit: Mamy happy end. Kotek znalazł dom :)

Telefon się znudził? Kupimy Ci nowy. Ubrania już niemodne? Mają własnie nową kolekcję...
Kot się opatrzył? Wyrzucimy, po co ci stary kot?


Historia Karego jest smutna. Został przywieziony  z połamaną szczęką jako kilkuletni  kocur. Kuracja była długa, bolesna, zadrutowano mu żuchwę. Kotek był bardzo dzielny, doszedł do siebie. Znalezł  dom - wybrał go na swego przyjaciela kilkunastoletni chłopiec.
Sielanka trwała dwa lata, potem rodzice oddali kota bez sentymentów. Wydzwaniali, pisali smsy, żeby jak najszybciej się go pozbyć.
Chłopiec podrósł a kot zestarzał się i przytył. Po co im taki kot?

KARY to starszy,  dorodny, bardzo spokojny, zrównoważony  kocurek. Kuszą go pieszczoty, przytulanki i czułości więc prosi o nie. Jest przylepką i doskonałym przyjacielem. Lubi obserwować co się dzieje a przede wszystkim spać w spokojnych, ciepłych i wygodnych miejscach. Kicio lubi przytulanie podczas snu. Drapany, czesany lub głaskany rozciąga się, wystawia brzuszek, kręci na rożne strony. Rozumie o co się go prosi i wykonuje polecenia. Korzysta z kuwety, ma doskonały apetyt i ceni domowy dobrobyt ale ciągnie go podwórko.
Poszukujemy dla Karego domu wychodzącego w bardzo bezpiecznej okolicy bądź większego mieszkania w bloku.
KARY jest odrobaczony, zaszczepiony i wykastrowany, ma książeczkę zdrowia.
Kontakt: Ania-514 979 464

Zmieniony ( 06.10.2018. )
 
Kotki z torby ciąg dalszy...

Pamiętacie kotki z torby?
Bidki powieszone w śmietniku - pisaliśmy o nich tu (kliknij)

Obiecałam sobie, że jak  przeżyją nazwiemy je jakoś wytwornie - w końcu jeśli chodzi o torebki można zaszaleć:Gucci? Armani? Vitton? a jak który podpadnie to Biedra ;)
Na szczęście żaden nie podpadł więc przedstawiamy hity sezonu letniego:

Delikatna Perełka (Pearl) od Tiffaniego - ponadczasowy klasyk, elegancja, szyk, bezpretensjonalność - tymi przymiotami cechuje się Perełka. Uwielbia ludzkie ramiona i kolana, głaski, tulaski, buziaki. Dziewczyna do pokochania od zaraz na zawsze. (uprzejmie donoszę, że Perełka to podróba. Jest na miejsce przyszywanego braciszka z torby który znalazł dom;)

Energiczna Nala z domu mody Chanel - odważna, ciekawa świata, nietuzinkowa. Uwielbia zabawę do upadłego ale i też tulić się do ukochanego opiekuna. Kotka trzpiotka ;)
Sundar od Prady - piękność o rozmarzonym usposobieniu i łagodności letniego poranka.
Fatty od Valentino - spokojny chłopaczek, który zna ścieżki wiodące wprost do człowieczego serca. Zawładnie każdym, nie tylko niewieścim ;)
Wszystkie kotusie od maleńkości były wychowywane w bliskim towarzystwie człowieka i są bardzo proludzkie - uwielbiają być głaskane i tulone, doceniają wspólne zabawy z człowieczym opiekunem :)
Kotki są zaszczepione, mają książeczki zdrowia
Kotki można poznać i pokochać w sklepie Wesoły Kotek, ul. Mickiewicza 15A
tel. 609 437 513, Ala

Kotki dziękują pani Beacie za piękne fotki :)



 
Kto by tam kota do weterynarza nosił...

Urodziłem się na wsi. Marnie mi się żyło :( Kotów dużo, myszy mało. (w sumie nawet nie wiedziałem, że można jeść coś innego?) Jakiś pijany mnie kopnął - łapa bolała strasznie. Leżałem pod sklepem - pewnie bym tam umarł bo kto by się tam kotem przejmował, do weterynarza nosił... Pewna kochana Pani zabrała mnie, powiedziała, żę moja łapka jest złamana. I nie wiadomo czy "się do czegoś nada" bo rana paskudna.

W nowym miejscu byłoby cudownie - jedzenie, głaskanie. Raj, gdyby nie ta łapa :(

Teraz mam w niej druty, już nie boli tak bardzo. Trzymajcie kciuki, żeby udało się ją uratować. Lubię swoją łapę i chcę ją mieć.

I wiecie, bardzo potrzebuje nowego miejsca.  Nie chce tam wracać. Myszy już mi  nie będą smakować.

Mógłbym kogoś pokochać. Jestem miły (i skromny), wiem co to kuweta. Czasem trochę się denerwuję (to pewnie przez siedzenei w klatce) ale obiecuję zachowywać się jak przystało na grzecznego kota.



Nosek to prześliczny młody kocurro. Znaleziony z paskudnym złamaniem. Potrzebuje bardzo swojego miejsca (domu najchętniej bez małych dzieci bo umie powiedzieć że obrywanie ogona mu się nie podoba ;) i pieniążków na pokrycie kosztów operacji i hospitalizacji (ok 900 zł)
Kotek jest wykastrowany, zaszczepiony, testy FELV/FIv ujemne
tel. 692690799

Jeśi ktoś chciałby wspomóc Noska można wpłacać pieniążki na konto
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
z dopiskiem "Dla Noska"
Można też wesprzeć zbiórkę:
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/nosek


Zmieniony ( 14.07.2018. )
 
Czarna rozpacz

Czarna rozpacz. Podlaska wioska. Krowy ledwo ktoś ogarnie za co dopiero koty.
Mama urodziła nas w jakimś sianie. Było nas 6, mama bardzo nas kochała ale była taka głodna. I my też.
Wiecie,że jak zobaczylem suchy chleb to myślałem, że to najlepsze co może dostać kot? Moje 3 siostrzyczki umarły. Mama bardzo płakała :(
Potem ciocia przyniosła swoje dzieci - całą piątkę. I wtedy to już było strasznie - gospodarz zapakował nas wszystkich do worka i powiedział, że czas zrobić porządek...
Gdyby nie pani Monika to już byśmy pływali w szambie. (tak, tak, to naprawdę się dzieje na naszych wsiach). Ale ona też jest biedna. Ma tak dużo zwierząt. Jest chora. Uratowała nas, ale kto teraz pomoże jej?


Kleksiki, Kaszmirki i Michasie to maluszki uratowane w okolicach Michałowa. Zajęła się nimi dzielna pani- uratowała pomimo trudnej sytuacji . Jej rodzina to wspaniali ludzie którzy dzielą się ze zwierzakami wszystkim co mają. Ale kociaków w sumie jest 11 :(
Potrzebują naszej pomocy- dobrego jedzenia, szczepionek, leków. Kleksiki dopiero zaczynają walkę z kocim katarem, jeden z nich stracił oczko. Będzie potrzebna operacja :(



Gdyby ktoś chciał pomóc kotkom to chętnie przyjmą pyszotki lub pieniążki na pyszotki :)
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
z dopiskiem "Czarna rozpacz"
Można też wesprzeć zbiórkę:
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/czarnarozpacz

 
"Jestem w ciąży muszę oddać kota"

"Jestem w ciąży muszę oddać kota" słyszę srednio raz na tydzień. Kochani zdarzają się koty, które nie duszą niemowląt(szok!);) Co wiecej - nie słyszałam żeby jakiś zadusił...

Pamiętacie Piracika? Rodzina mu się powiększyła, kotu obowiązków przybyło. Bo bawić młodzież trzeba.  I pomagać spać. Wanienkę przetestować. NO i nikt nie dopilnuje tak malucha jak wujek Pirat ;)
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»