Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
Uwaga na syndrom SNK!

Mamy własnie nie-przyjemność obserwować SNK - syndrom niekastrowanego kocura. Wiosna jest. Zakochać się warto niezależnie od gatunku.
Lecieć za panną w świat nie patrząc na psy, samochody i co gorsza czasem - ludzi. Nie zawsze dobrych :( Więc idą te biedne kociska,  dostają miotłą po grzebiecie (bo jęczą pod balkonem) lub po mordzie pazurem (bo kot-kurencja się waleczna trafiła). Przy okazji łapią nieuleczalne choroby od "zioma z dzielni" który ma wszystkie najgorsze wirusy do wypróbowania.
I gubią się, giną, wpadają pod auta albo po prostu umierają od głodu i chorób.
To nieprawda że "kot chciał to sobie poszedł". Poszedł, bo tak kazał instynkt. Wola nie ma tu nic do rzeczy.
To nieprawda, że kastracja robi kotu krzywdę.
O wiele częściej zbieramy kocie nędze skrzydzone przez nie-kastrację.
Skoro jesteśmy (ponoć) istotami myślącymi to powinniśmy zrozumieć - zabraliśmy kotom naturalny świat pól i łąk. Muszą żyć w mieście - środowisku zupełnie dla nich nienaturalnym i nieprzyjaznym. Musimy więc myśleć za nie. Wykastrować. Zabezpieczyć okno. Osiatkować balkon.

Po to, żeby nie było przypadków jak ta biedka ze zdjęcia. Nie udało się jej uratować :(


 
Pesia może stracić łapkę

Jak zły może być koci los?  Niektóre koty mają dom, miseczki, swoich ludzi :(
A ja urodziłam się w stodole, miałam łapać myszy i nie przeszkadzać. A ja tak bardzo chcialam, żeby ktoś mnie przytulił. Kiedy nadepnęła mnie krowa myślalam, że to już koniec. Ale nie jest łatwo umrzeć, nawet jeśi się tego chce. Trafiłam do lecznicy, moja łapka już tak nie boli.
A tak – będę tkwiła w zimnej klatce w nieskończoność. Dookoła mnie inne, zdrowe koty – ich też nikt nie chce. Dlaczego miałby chcieć mnie?
Kiedy przychodzą duzi to marzę o jeszcze jednym dotyku, ciepłym słowie. Staram się przecisnąć przez kratki – tak bardzo chcę, żeby mnie ktoś przytulił…
Podobno jestem dzielna – kiedy zmieniają mi opatrunki nie protestuję. Strasznie mnie boli – i łapa i ta tęsknota, ale chcę, żeby wszyscy którzy chcą mi pomóc wiedzieli, że jestem dobrym kotkiem, że chcę wyzdrowieć. Ale nie chcę wracać "do domu" - czy jest szansa,  że mnie ktoś pokocha? Może nie będę już tak pięknie biegała, ale moje serduszko jest to samo.  Będę dzielna tylko proszę,  pokochaj mnie.

Pesia jest młodą, wysterylizowaną koteczką o cudnym usposobieniu. Miała paskudne złamanie łapki, a wiadomo, na wsi nie miała szans na operację.  Została w lecznicy i… bardzo na nas liczy. Potrzebuje pieniążków na pokrycie kosztów operacji (ok 800zł). Ale o wiele bardziej potrzebuje domu.
Tel. 608 307 379 Kasia
Kocie konto:
87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
BOŚ SA, Oddział w Białymstoku
Z dopiskiem „Darowizna dla Pesi”

Można ją też wesprzeć poprzez zbiórkę na

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/pesia

Zmieniony ( 05.04.2018. )
 
Dramat 5 kotów zacznie się już wkrótce :(
5 kotów niestety nie mizaków szuka domów :(
Pani miała kotów ponad 30 (w bloku). Teraz zostało 6 ale ...nie chce mieć już ich wcale...Cieszyliśmy się, bo wyadoptowanie ponad 25 kotów uznaliśmy za sukces. Wydawało się, że sytacja jest "ogarnięta". Teraz płaczemy, bo znalezienie domów dla 5 dorosłych kotów które nie są miziankami i przytulankami będzie graniczyć z cudem. Koty mają około 3-4 lata, są wysterylizowane i wykastrowane. Zostały dwie piękne grubiutkie trikolorki, cały czarny chłopiec, biało czarny chłopiec i dziewczynka. Do tego jeszcze jedna kotka, która ma 17 lat, ale liczymy na to, że chociaż ona będzie mogła zostać.
Pani jest chora, ma schizofrenie i co chwile policja zabiera ją do Choroszczy. Koty kilkukrotnie były zamknięte w domu na głucho, bo nikt nie zastanowił się nad tym, że koty tydzień zamknięte w domu bez jedzenia i picia czeka marny los.
Trzeba te koty zabrać to jest pewne! Tylko gdzie?
Niby jest okres błogiego bez kocia, nie ma słodkich maluszków więc liczymy ciuchutko na to, że może ktoś zechce te kociamberki?
Może stanie się  cud i ktoś zgłosi się na tymczas?
Koty załatwiają swoje potrzeby w kuwecie i na podwórku.
tel. Aneta 501234459

 
Biedna wiejska Łapunia :(

Ciężko jest żyć wiejskiej kotce. Urodziłam się, żeby łapać myszy. Zawsze tak było. Słyszałam, że kot może żyć 20 lat. Moja mama umarła kiedy miała 2 – nie, nie chorowała. Po urodzeniu kolejnych kociąt była zbyt słaba żeby dalej żyć :( Ja próbowałam przeżyć – polowanie, ukrywanie się przed kunami, psami. Kilka miesięcy temu skaleczyłam się – miałam nadzieję że zagoi się szybko. Ale było coraz gorzej i gorzej. Rana się paskudziła, kość wystawała. To wieś, nikt nie wiedział, że można mi pomóc a ja cierpiałam :(

Kota Łapunia został przywieziona dosłownie w ostatniej chwili. Paskudna rana z którą chodziła wiele dni sprawiła, że nie udało się uratować jej łapki. Pomimo tego kotunia nie może uwierzyć we własne szczęście – próbuje zamruczeć wszystkich odwiedzających. Ma ciepło, ma sucho, ma co jeść. I nawet ją głaszczą. Łapunia za kilka dni będzie szukać domu. To młoda koteczka, naprawdę uroczy mruczak.


Kota Łapunia został przywieziona dosłownie w ostatniej chwili. Paskudna rana z którą chodziła wiele dni sprawiła, że nie udało się uratować jej łapki. Pomimo tego kotunia nie może uwierzyć we własne szczęście – próbuje zamruczeć wszystkich odwiedzających. Ma ciepło, ma sucho, ma co jeść. I nawet ją głaszczą.  

Łapunia za kilka dni będzie szukać domu. TO młoda koteczka, naprawdę uroczy mruczak.

Nie możemy pozwolić żeby wróciła bo za chwilę ją coś rozjedzie albo zje. Wkrótce nauczy się normalnie chodzić, pewnie troszkę skakać – będzie jednak kotkiem bardziej „niskopiennym”

Jest wysterylizowana, zaszczepiona, testy FElV/FIV ujemne
tel. 505 264 235 dr Asia

Łapunia potrzebuje też pieniążków na pokrycie kosztów operacji i hospitalizacji – ok 600zł

Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001

w tytule przelewu prosimy podać: na operację Łapuni


Zmieniony ( 09.03.2018. )
 
Ratunku!Marznę strasznie :(

Ratunku!Marznę strasznie. Za słabe mam futro na takie temperatury :(

Ja to bym gdzieś przy kaloryferku pomruczała...Ech, rozmarzyłam się.
Czy ktoś da mi szansę, zanim zamarznę?
Cudowna i piękna kocica bengalka Gloria jest bezdomna. Błąka sie po osiedlu Dziesięciny, nie mając schronienia przed zimnem. Nie dostała szansy aby mieć swój domek i swojego pancia lub pancię, a z pewnością takiemu opiekunowi, który dał by jej domowe życie była by najbardziej wdzięczna.
Karmie ją każdego dnia, wtedy Gloria podchodzi i daje się głaskać, ale jest ciągle przestraszona otoczeniem podwórka.  Myślę, że była to kiedyś koteczka domowa ale ktoś ją porzucił. Miałam okazję mieć ją w domu przez moment wówczas weszła do mnie na kolana i gniotła ciasto- widać było jak bardzo czuła się szczęśliwa. Niestety ja mam kotkę i nie mogę przygarnąć Glorii. Dla koci potrzebny jest koniecznie dom z właścicielem cierpliwym i kochającym.
Koteczka jest wysterylizowana.
tel. 607 981 073


 
Merci - mała bezogonka

Ratuunkuuu! urwali mi ogonek! Takie duże stwory zębate.
Dokładnie to zdarły skórę, bardzo bolało, ogonek trzeba było obciąć:(  No i jak ja się teraz pokażę bez ogonka?
Generalnie jestem urocza, mrucząca i kochana (oraz nade wszystko skromna ;) Ale strasznie mi smutno.
Ktoś mnie pokocha takią nie-ogoniastą?
Mała Merci ma ok 4, 5 mca,pojawiła sie z paskudna raną na całej długości ogonka. Obecnie zdrowa, wesoła, bardzo kontaktowa i mrucząca.
Dobrze dogaduje sie z psem i kotami.
Za kilka dni, po szczepieniu będzie się rozglądać za domkiem.
Prosi też o pokrycie kosztów operacji i badań - ok 500zł :(
Pieniążki można wpłacać na konto:
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem "Na operację Merci"
A ona czeka - może właśnie na Ciebie?
tel. Ania-514 979 464


 
Śpią tak spokojnie...

Śpią tak spokojnie... Dotykają łapkami, mruczą przez sen, czują się tak dobrze i bezpiecznie. Mają przecież dobry dom. Rodzinę która je rozpieszcza.
Jeszcze nie wiedza, że ich świat za chwilę runie. Że zamiast miękkiego łózka czeka je zimna klatka. Stracą swoje miseczki, kochaną myszkę i ...dom. Może zostaną rozdzielone?
W ich rodzinie pojawiła się choroba, muszą go opuścić.
A są dla siebie całym swiatem. Melek - Płaczek znalazł starszego brata - twardziela Lorda Wadera. Okazało się że "twardziel" ma serce mięciutkie i jest świetnym kumplem.
Razem tworzą niesamowity duet.  Zajmują sobą, nie sprawiają problemów.
Lordzik ma ok 7mcy- jest bardziej oszczędny w słowach, grzeczny. Jest już wykastrowany
Melek ma ok 5 mcy - to najsłodszy kot świata. Właściwie tylko mruczy, nie umie tego wyłączyć ;)
Wszędzie czuje się dobrze - z ludziem, psem, kotem, chomikiem (taaa, zwłaszcza chomikiem)
TO świetne koty dla kogoś zapracowanego. Ale też dla rodziny.
Czy dostaną swoją szansę?
tel.  501 544 167 Beata


 
W MDK dziś wielkie kocie świętowanie

W MDK dziś wielkie kocie świętowanie.
Rozstrzygnięcie konkursu Plastycznego "SOS Bezdomnym kotom" to jak zwykle święto małych i dużych artystów, mnóstwo kociarzy i oczywiście artystów - kociarzy :)
Niesamowita atmosfera stworzona przez Pracowników MDK, kocie występy utalentowanych przedszkolaków. I kumelka ze Schroniska - sweet sunia Lusia która podziwiała kocie foty i rozglądała za domkiem :)


 

 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»