Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
Akcja "Paczka dla kociaczka"

U nas Dzień dziecka trwa długo. Marny to jednak powód do świętowania :( Co innego gdyby każdy z nich miał dom, gdyby ktoś go kochał.
Robimy co w naszej mocy żeby czuły się kochane. Szepczemy w maleńkie uszka "nie martw się maleństwo,będziesz zdrowy, znajdziemy Ci dom" nawet gdy brakuje sił by wierzyć w jego dobrą przyszłość. Wiele z nich znajduje. Niektóre umierają. Walka trwa.
Żeby mieć siłę do tej walki o życie potrzebują dobrej karmy i pieniążków na opiekę weterynaryjną.

Jeśli ktoś chciałby pomóc maluszkom może:

1. stworzyć dom tymczasowy - przygarnąć kruszynę na kilka dni, tygodni...
2. przygotować paczkę z jedzonkiem dla maluszków - podrzucić do zaprzyjaźnionej z nami lecznicy, lub napisać do nas.
3. Skorzystać ze zbiórki na
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/paczka


4. Wpłacić pieniązki na konto:
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem  "Paczka dla kociaczka"


 
Serce mi pęka :(
Pewnie nie powinienem mówić, ale serce mi pęka :(
Jest tak pięknie. Kwiaty, drzewa, maj. A moja pani...moja pani umiera.
Coś zaczęło ją boleć. Tak bardzo chciałem pomóc - kładłem się na bolących miejscach, mruczałem. Uśmiechała się smutno. Coraz smutniej. Potem przyszli jacyś ludzie i ją zabrali. Nawet nie zdążyliśmy się pożegnać. Ja wiem że ona już nie wróci. Nikt mi tego nie powiedział, ale przecież koty czują takie rzeczy. W mieszkaniu jest tak smutno i cicho. Nasłuchuję kroków na schodach.Strasznie za nią tęsknię. Tak bardzo boję się samotności – ale kto otworzy serce przed czarnym dorosłym kotem? Staram się, naprawdę. Jestem zawsze umyty i schludny. Kulturalny i dobrze wychowany: kuwetka - proszę bardzo. Na podwórku - proszę bardzo. Meble - nie drapię. Ściany - nie ruszam. Dzieci - potulam. Pomruczę. Łóżko - chętnie pośpię z panią lub panem, nie jestem wybredny ;)
Tylko żeby ktoś mnie pocieszył...
Kotek jest wykastrowany
tel. 501 584 602 Monika
 
Maleństwa powieszone w torbie :(
Niby to zdarza się co roku. Czasem nawet kilka razy. Ale za każdym razem muszę ochłonąć.
Więc żeby nie było brzydkich słów to piszę dopiero dziś.
Jakiś "człowiek" powiesił w śmietniku w torbie 4 maleństwa.  Niby dobry człowiek, mógł zakopać. Zaciukać. Utopić.
A tak powiesił - niech się inni martwią. Kto by tam kotkę sterylizował, panie. Kto by się tam zastanawiał, czy te małe umieją same jeść? Jakie mają szanse pozostawione długo bez jedzenia, wśród szczurów,  wychłodzone?

Maluszki malusie. Nawet z butelki nie umieją jeść. Tulą się do siebie. Próbujemy je uratować. Trwają negocjacje z kotką - mamą zastępczą.
Jeśli ktoś chciałby je wesprzeć można stworzyć paczkę jedzenia dla dzieci (mleko, potem dobre suche)
Można tez wpłacić pieniążki
Bank: BOŚ SA O. w Białymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem "Paczka dla kociaczka"
 

 
Zmieniony ( 24.05.2018. )
 
Adopcje wirtualne :)
NO cóż, nie zawsze można mieć kotka. Wyjazdy, praca, „mama nie pozwala”
A i nie każdy kotek może znaleźć dom – są kotki ciężko chore, stare, nieadopcyjne, które przebywają w domach naszych wolontariuszy „na dożywociu”
Wiadomo, głaskanie kotka przez komputer to „nie to samo” ale poczucie, że uratowało się jakiegoś stwora:  bezcenne.
Dlatego mamy dla Was kotki do adopcji wirtualnej.
JAK TO DZIAŁA?
- kotek przebywa w domu wolontariusza lub lecznicy
- osoba adoptująca wirtualnie zobowiązuje się do dokonywać cyklicznych wpłat na utrzymanie kicia (ok 30 zł/mc), może też kicia „rozpieszczać” kupując mu pyszotki.
- pozostaje w kontakcie z domem kicia, uzyskuje informacje jak zwierz się miewa
 
Wystarczy skontaktować się z nami wpisując swoje imię, nazwisko lub też nick, który będzie wyświetlany przy zdjęciu "zaadoptowanego" zwierzaka na stronie , oraz wpłacić 30 zł na konto:
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001

w tytule przelewu prosimy podać: darowizna na utrzymanie (imię zwierza)

Kontakt ws adopcji wirtualnej:
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć lub fb.com/kotkowo

KOTKI DO ADOPCJI WIRTUALNEJ:

Czarnuszek
Kilkuletni czarnuszek o smutnych oczkach. Typowy kot który miał kiedyś dom, ale albo się zgubił, albo ktoś mu w tym "pomógł". Był chorowity, gasł z tęsknoty. Potem okazało się, że jest nosicielem kociej białaczki. Nawet znalazł dom - ale tam z kolei tęknił do tymczasowej opiekunki. PRzestał jeść, schudł, miał problemy z wątrobą. Wrażliwiec :(
Może zostać do końca kociego życia. Potrzebuje tylko coś dobrego do pochrupania i pieniążków na podleczenie kiedy zdrówko zacznie szwankować.
Już nawet nie śmie marzyć o domu:(
Jest wykastrowany, zaszczepiony, niewychodzący
tel. 506 137 081 Jagoda

Lala
Lala to urocza koteczka. Cichutka, spokojna – jest jak dzieci, które wiedzą, że ich czas na tym świecie może być krótszy niż innych. Tuli się do każdego, wygląda, zagaduje. Czeka na kogoś, kto podaruje mu swoją miłość, kto podaruje jej szansę na życie.
Pomimo iż kocha inne koty powinna zamieszkać w domu sam lub z kiciem FELV+.
Jest zaszczepiona, wysterylizowana,  ma książeczkę zdrowia.
Więcej o kici można poczytać tu:kliknij
Tel. 506 137 081 Jagoda


Losy kotków, które (miejmy nadzieję) wkrótce znajdą opiekunów wirtualnych można śledzić
w zakładce: Adopcje wirtualne
Zmieniony ( 18.05.2018. )
 
Uwaga na syndrom SNK!

Mamy własnie nie-przyjemność obserwować SNK - syndrom niekastrowanego kocura. Wiosna jest. Zakochać się warto niezależnie od gatunku.
Lecieć za panną w świat nie patrząc na psy, samochody i co gorsza czasem - ludzi. Nie zawsze dobrych :( Więc idą te biedne kociska,  dostają miotłą po grzebiecie (bo jęczą pod balkonem) lub po mordzie pazurem (bo kot-kurencja się waleczna trafiła). Przy okazji łapią nieuleczalne choroby od "zioma z dzielni" który ma wszystkie najgorsze wirusy do wypróbowania.
I gubią się, giną, wpadają pod auta albo po prostu umierają od głodu i chorób.
To nieprawda że "kot chciał to sobie poszedł". Poszedł, bo tak kazał instynkt. Wola nie ma tu nic do rzeczy.
To nieprawda, że kastracja robi kotu krzywdę.
O wiele częściej zbieramy kocie nędze skrzydzone przez nie-kastrację.
Skoro jesteśmy (ponoć) istotami myślącymi to powinniśmy zrozumieć - zabraliśmy kotom naturalny świat pól i łąk. Muszą żyć w mieście - środowisku zupełnie dla nich nienaturalnym i nieprzyjaznym. Musimy więc myśleć za nie. Wykastrować. Zabezpieczyć okno. Osiatkować balkon.

Po to, żeby nie było przypadków jak ta biedka ze zdjęcia. Nie udało się jej uratować :(


 
Pesia może stracić łapkę

Jak zły może być koci los?  Niektóre koty mają dom, miseczki, swoich ludzi :(
A ja urodziłam się w stodole, miałam łapać myszy i nie przeszkadzać. A ja tak bardzo chcialam, żeby ktoś mnie przytulił. Kiedy nadepnęła mnie krowa myślalam, że to już koniec. Ale nie jest łatwo umrzeć, nawet jeśi się tego chce. Trafiłam do lecznicy, moja łapka już tak nie boli.
A tak – będę tkwiła w zimnej klatce w nieskończoność. Dookoła mnie inne, zdrowe koty – ich też nikt nie chce. Dlaczego miałby chcieć mnie?
Kiedy przychodzą duzi to marzę o jeszcze jednym dotyku, ciepłym słowie. Staram się przecisnąć przez kratki – tak bardzo chcę, żeby mnie ktoś przytulił…
Podobno jestem dzielna – kiedy zmieniają mi opatrunki nie protestuję. Strasznie mnie boli – i łapa i ta tęsknota, ale chcę, żeby wszyscy którzy chcą mi pomóc wiedzieli, że jestem dobrym kotkiem, że chcę wyzdrowieć. Ale nie chcę wracać "do domu" - czy jest szansa,  że mnie ktoś pokocha? Może nie będę już tak pięknie biegała, ale moje serduszko jest to samo.  Będę dzielna tylko proszę,  pokochaj mnie.

Pesia jest młodą, wysterylizowaną koteczką o cudnym usposobieniu. Miała paskudne złamanie łapki, a wiadomo, na wsi nie miała szans na operację.  Została w lecznicy i… bardzo na nas liczy. Potrzebuje pieniążków na pokrycie kosztów operacji (ok 800zł). Ale o wiele bardziej potrzebuje domu.
Tel. 608 307 379 Kasia
Kocie konto:
87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
BOŚ SA, Oddział w Białymstoku
Z dopiskiem „Darowizna dla Pesi”

Można ją też wesprzeć poprzez zbiórkę na

https://www.ratujemyzwierzaki.pl/pesia

Zmieniony ( 05.04.2018. )
 
Dramat 5 kotów zacznie się już wkrótce :(
5 kotów niestety nie mizaków szuka domów :(
Pani miała kotów ponad 30 (w bloku). Teraz zostało 6 ale ...nie chce mieć już ich wcale...Cieszyliśmy się, bo wyadoptowanie ponad 25 kotów uznaliśmy za sukces. Wydawało się, że sytacja jest "ogarnięta". Teraz płaczemy, bo znalezienie domów dla 5 dorosłych kotów które nie są miziankami i przytulankami będzie graniczyć z cudem. Koty mają około 3-4 lata, są wysterylizowane i wykastrowane. Zostały dwie piękne grubiutkie trikolorki, cały czarny chłopiec, biało czarny chłopiec i dziewczynka. Do tego jeszcze jedna kotka, która ma 17 lat, ale liczymy na to, że chociaż ona będzie mogła zostać.
Pani jest chora, ma schizofrenie i co chwile policja zabiera ją do Choroszczy. Koty kilkukrotnie były zamknięte w domu na głucho, bo nikt nie zastanowił się nad tym, że koty tydzień zamknięte w domu bez jedzenia i picia czeka marny los.
Trzeba te koty zabrać to jest pewne! Tylko gdzie?
Niby jest okres błogiego bez kocia, nie ma słodkich maluszków więc liczymy ciuchutko na to, że może ktoś zechce te kociamberki?
Może stanie się  cud i ktoś zgłosi się na tymczas?
Koty załatwiają swoje potrzeby w kuwecie i na podwórku.
tel. Aneta 501234459

 
Biedna wiejska Łapunia :(

Ciężko jest żyć wiejskiej kotce. Urodziłam się, żeby łapać myszy. Zawsze tak było. Słyszałam, że kot może żyć 20 lat. Moja mama umarła kiedy miała 2 – nie, nie chorowała. Po urodzeniu kolejnych kociąt była zbyt słaba żeby dalej żyć :( Ja próbowałam przeżyć – polowanie, ukrywanie się przed kunami, psami. Kilka miesięcy temu skaleczyłam się – miałam nadzieję że zagoi się szybko. Ale było coraz gorzej i gorzej. Rana się paskudziła, kość wystawała. To wieś, nikt nie wiedział, że można mi pomóc a ja cierpiałam :(

Kota Łapunia został przywieziona dosłownie w ostatniej chwili. Paskudna rana z którą chodziła wiele dni sprawiła, że nie udało się uratować jej łapki. Pomimo tego kotunia nie może uwierzyć we własne szczęście – próbuje zamruczeć wszystkich odwiedzających. Ma ciepło, ma sucho, ma co jeść. I nawet ją głaszczą. Łapunia za kilka dni będzie szukać domu. To młoda koteczka, naprawdę uroczy mruczak.


Kota Łapunia został przywieziona dosłownie w ostatniej chwili. Paskudna rana z którą chodziła wiele dni sprawiła, że nie udało się uratować jej łapki. Pomimo tego kotunia nie może uwierzyć we własne szczęście – próbuje zamruczeć wszystkich odwiedzających. Ma ciepło, ma sucho, ma co jeść. I nawet ją głaszczą.  

Łapunia za kilka dni będzie szukać domu. TO młoda koteczka, naprawdę uroczy mruczak.

Nie możemy pozwolić żeby wróciła bo za chwilę ją coś rozjedzie albo zje. Wkrótce nauczy się normalnie chodzić, pewnie troszkę skakać – będzie jednak kotkiem bardziej „niskopiennym”

Jest wysterylizowana, zaszczepiona, testy FElV/FIV ujemne
tel. 505 264 235 dr Asia

Łapunia potrzebuje też pieniążków na pokrycie kosztów operacji i hospitalizacji – ok 600zł

Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001

w tytule przelewu prosimy podać: na operację Łapuni


Zmieniony ( 09.03.2018. )
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»