Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
Umierająca kociara - jej koty mają dom...

Chciałam wam opowiedzieć o mojej Pani.

Moja Pani to wcale jest duża, ale wszyscy mówią o niej że jest "wielką kobietą". Zawsze była dla nas dobra - mnie uratowała kiedy straciłam nadzieję na życie - byłam bardzo chora, zmarznięta a nikt nie zatrzymał się nawet żeby sprawdzić czy ten parchaty kawałek futerka to żywe stworzenie.

Potem do domu przyszła Kropeczka, Misia, Hera, Kaja. Zrobiło się ciasno, ale moja Pani raczej sama nie kupiła czegoś sobie niż gdyby miało zabraknąć nam.

Trochę się na nią obrażałam kiedy sąsiedzi przynosili jej kocie biedy a ona brała je do domu. Małe kotki są strasznie denerwujące ;)

Ale nie odmówiłaby pomocy, to nie w jej stylu.

Miesiąc temu moja pani poczuła się źle. Zemdlała, długo leżała w przedpokoju. Przyszli jacyś ludzie i ją zabrali. Nawet nie zdążyłyśmy się pożegnać.

Ja wiem że ona już nie wróci. Nikt nam tego nie powiedział, ale przecież koty czują takie rzeczy.

W mieszkaniu jest tak smutno i cicho. Nasłuchuję kroków na schodach ale ona nie wraca.Strasznie za nią tęsknię.

Dba o nas pani Kasia-karmi nas i przytula. Ale to nie to samo...


Pani Ela nie wróci już do swoich kotów. Zmarła 28 września.
Pokój jej duszy.



W opuszczonym mieszkaniu zostały osierocone koty. Na szczęście,  dzięki zaangażowaniu wolontariuszy udało się znaleźć znaleźć dom Herze, Kaji,  Misi , Mice i Kropce.


 

Zmieniony ( 02.11.2013. )
 
Sprawozdanie z przeprowadzenia zbiórki publicznej
W imieniu Fundacji Kotkowo z siedzibą w Białymstoku informujemy, iż zgodnie z zezwoleniem Prezydenta Miasta Białegostoku nr ORN-II.5311.26.2012 z dn. 5 czerwca 2012 r. w okresie 15 czerwca 2012 r. – 31.05.2013 r. na terenie miasta Białegostoku została przeprowadzona zbiórka publiczna w formie zbierania ofiar do skarbon stacjonarnych. Celem zbiórki było pozyskanie środków, które zostały przeznaczone na finansowanie usług weterynaryjnych świadczonych na rzecz kotów wolno żyjących, w szczególności: leczenia, szczepień, zabiegów sterylizacji lub kastracji i pomocy weterynaryjnej w nagłych wypadkach.

Zbieranie ofiar do skarbon stacjonarnych przebiegło zgodnie z Planem organizacyjnym zbiórki. Ofiary zbierane były do 15 skarbon stacjonarnych, zamkniętych i zaplombowanych w sposób uniemożliwiający dostęp osób niepowołanych. Skarbony zostały umieszczone w obiektach prywatnych na terenie miasta Białegostoku, w szczególności: lecznicach i przychodniach weterynaryjnych, sklepach zoologicznych i z artykułami dla zwierząt, za pisemną zgodą właścicieli tych obiektów.

W wyniku zbiórki pozyskano kwotę 15 542,18 zł (słownie: piętnaście tysięcy pięćset czterdzieści dwa złote osiemnaście groszy). Kwota ta została przeznaczona na zakup usług weterynaryjnych na rzecz kotów wolno żyjących w kwocie 15 490,77 zł (słownie: piętnaście tysięcy czterysta dziewięćdziesiąt złotych i siedemdziesiąt siedem groszy) oraz sfinansowanie części kosztów związanych z przeprowadzeniem zbiórki w kwocie 51,41 zł (słownie pięćdziesiąt jeden złotych i czterdzieści jeden złotych), w tym: 51,41 zł – usługi poligraficzne (koszt druku plakatów informacyjnych). Koszty związane z przeprowadzeniem zbiórki pokryte z pozyskanych w jej ramach środków stanowiły 0,3% zebranej kwoty. Pozostałe koszty związane z przeprowadzeniem zbiórki, w tym koszty opłat związanych z uzyskaniem pozwolenia na jej przeprowadzenie, pokryte zostały ze środków własnych Fundacji.

Serdecznie dziękujemy wszystkim darczyńcom!

Prezes Zarządu Fundacji Kotkowo, 

Agata Kilon

Zmieniony ( 03.06.2013. )
 
Białostockie schronisko zaprasza na akcję "Reks dba o zdrowie swego Pana"

27 kwietnia 2013 roku w białostockim Schronisku dla Zwierząt odbędzie się akcja pod hasłem "Reks dba o zdrowie swego Pana". Ideą akcji jest uświadomienie, że "pies to zdrowie’’. To codzienny ,tak niezbędny, dla naszego zdrowia ruch na świeżym powietrzu.

Reks ze Schroniska może poprawić stan Twojego zdrowia!

Wszystkie  osoby adoptujące pieski podczas akcji otrzymają wyjątkowe bonusy:
  • Wejściówki do Kompleksu kulturystycznego COLLOSEUM na ul. Kopernika 5;
  • Kupony z 20% rabatem na masaże w Centrum rehabilitacji FIBIA ul. Świętojańska 13/2;
  • Kupony z wyjątkową, atrakcyjną ceną na wszystkie rodzaje masaży wykonywanych w Polskim Stowarzyszeniu Diabetyków o/Białystok, ul. Warszawska 23;
  • Super ceny i rabaty przygotował też Gabinet Rehabilitacji REHA-fit w Białymstoku ul. Stary Rynek 19.

Dzięki włączeniu się w naszą akcję Wojewódzkiej Stacji Pogotowia Ratunkowego - osoby adoptujące psy będą mogły w Schronisku zbadać poziom cukru i ciśnienia tętniczego.

Pierwsze 10 osób adoptujących pieski w naszym Schronisku dostanie komplet kijków do Nordic Walking, ufundowane przez sponsora prywatnego.

Ponadto każdy wychodzący  PIES ZA 1 ZŁ dostanie smycz i obrożę, zniżki do lecznic weterynaryjnych i na zabiegi pielęgnacyjne w Psim Salonie. Każdy wychodzący ze Schroniska pies jest zaszczepiony, zaczipowany i wysterylizowany.

Oferta akcji nie dotyczy adoptowanych podczas akcji szczeniąt.

Zapraszamy w imieniu Kierownika Schroniska dla Zwierząt w Białymstoku!

27 kwietnia 2013 r. – sobota 10.00-16.00.

 

 
Koci hotelik

Z radością informujemy że w Białymstoku powstał hotelik dla kotów. Prowadzony przez kotolubów :)
Koty adoptowane z kotkowa mają tam 20% zniżkę :)


 www.kociamamka.pl

 http://www.facebook.com/kociamamka

Zmieniony ( 11.04.2013. )
 
SklepHONDA.pl wspiera nasze kotki!

Miło nam poinformować o inicjatywie sklepu www.sklephonda.pl

Każde 1000 zł netto wydane w  sklepie to 10zł na dożywianie zwierząt. W ten sposób Klienci sklepu pomogą kupić jedzenie, żwirek oraz inne niezbędne potrzebującym zwierzakom rzeczy!

Zmieniony ( 13.02.2013. )
 
AKCJA STERYLIZACJA - zniżki w lecznicach partnerskich kotkowo.pl

O co chodzi?

Mamy przyjemność poinformować o rozpoczęciu wielkiej Akcji sterylizacyjnej kotów i kotek.

Akcja ta prowadzona jest przez Fundację Kotkowo w wybranych lecznicach partnerskich kotkowo.pl.

Już od połowy lutego do końca marca możesz wykonać zabieg sterylizacji kotki lub kocurka po wyjątkowo niskiej cenie:

  • sterylizacja kotki: 90 zł (oszczędzasz 50-80 zł)
  • sterylizacja kocurka: 50 zł (oszczędzasz 20-40 zł)

Dlaczego warto?

Skorzystaj, bo sterylizacja lub kastracja to szansa na dłuższe i szczęśliwsze życie twojego czworonożnego przyjaciela.

Wiele osób obawia się tego zabiegu, odkładając „na potem”. Tymczasem jest on o wiele mniej inwazyjny i bezpieczniejszy niż kilka lat temu, a może uratować pupilowi życie (minimalizacja ryzyka nowotworu sutka, ropomacicza, zarażenia się białaczką i kocim HIV).

Ponad połowa wszystkich urodzonych każdego roku psów i kotów ginie tragicznie albo umiera, ponieważ nie starcza dla nich ludzkich domów. Sterylizacja jest jedynym sposobem rozwiązania problemu nadpopulacji bezdomnych zwierząt oraz wielu problemów ze zwierzętami domowymi.

Jak skorzystać z akcji sterylizacyjnej?

1. Zarejestruj się telefonicznie w jednej z lecznic, które świadczą usługi w ramach Akcji sterylizacyjnej, podając hasło "Akcja sterylizacyjna kotkowo.pl"

  • Lecznica Zwierzak, Piastowska 11a, tel. 85 7412 394 (UWAGA! w lecznicy Zwierzak akcja zaczyna się 1 marca i trwa do końca kwietnia - obejmuje wyłącznie sterylizację kotek - cena 100 zł)
  • Med-Vet, ul. Berlinga 17A, tel. 85 6530 145
  • Pluszak Gabinet Weterynaryjny - lek. wet. Renata Anna Borysewicz, ul.Witosa 34, tel. 691-508-068
  • Klinika dla Zwierząt Białostoczek, ul. Białostoczek 13A,   tel. 85-65-15-014
  • Przychodnia Małych Zwierząt, ul. Wesoła 18, tel. 85 7423 800
  • Centrum Zdrowia Pupila, ul. Wiatrakowa 4/1, tel. 695 55 65 95
  • Sano, ul. Kolejowa 19, 85-651-74-79
  • Pupil, ul. Armii Ludowej 1A, 608 304 278
  • Animed Gabinet Weterynaryjny, ul. Armii Krajowej 23 lok.1, tel. 608-24-29-20
  • Gabinet Weterynaryjny M. Misiewicz, Sienkiewicza 114, tel. 798 491 371
  • Lecznica Zwycięstwa 26 b, tel. 693 230 063
  • Canwet - Lecznica Zwierząt, ul. Zwycięstwa 26b, tel. 85-6511-542
  • Psikot, ul. Chrobrego 10, tel. 85 732 13 33
  • Centrum Weterynaryjne Boliłapka, ul. 27 lipca 1/1, tel. 85-811-08-24 (UWAGA! w lecznicy Boliłapka inne ceny - kotka 100 zł, kocurek 60 zł, akcja zaczyna się 1 marca)
  • Amicus, ul. Antoniuk Fabryczny 55 lok 1, 500368400
    (UWAGA! w lecznicy Amicus  inne ceny - kotka 100 zł, kocurek 60 zł)

2. Przyjdź ze zwierzakiem do lecznicy w umówionym terminie. Lekarz weterynarii, po kontroli stanu zdrowia Twojego pupila, przeprowadzi zabieg i poinformuje o dalszym postępowaniu i opiece nad kotką lub kocurkiem. 

Wciąż się zastanawiasz? Pamiętaj, że:

WYKASTROWANY KOCUR:                                                        

  • żyje dłużej
  • nie ucieka, nie włóczy się, nie wdaje się w bójki  i nie zaraża groźnymi chorobami
  • nie znaczy terenu  swoim zapachem
  • jest łagodniejszy i spokojniejszy

WYSTERYLIZOWANA KOTKA:

  • nie męczy się podczas częstych i długich rui
  • nie miauczy przeraźliwie, nie ucieka z domu  
  • nie rodzi niechcianych kociąt
  • nie przyciąga samców którzy zaznaczyliby okoliczny teren
  • nie zachoruje na groźne dla jej życia choroby (np. ropomacicze)

Kotka nie musi mieć małych – nie jest to kwestia uczuć tylko instynktu, który u kotki pojawia się dopiero po porodzie.
Wszystkim którzy chcą mieć „małe kotki” wydaje się,  że te urodzone w domu i śliczne znajdą dom - zapewne tak, ale sprawi to, że kilka kociaków urodzonych na „wolności” nie znajdzie domów - umrą po cichutku gdzieś w piwnicach.
Zanim pozwolisz swojej kotce urodzić kocięta, prosimy: odwiedź któryś z domów tymczasowych i spójrz w umęczone, smutne oczy kotom, które też kiedyś były słodkimi kulkami. Każdy kolejny kociak świadomie powołany na świat zmniejsza szanse na dom kotów porzuconych i bezdomnych.

Prawdziwi miłośnicy kotów nie przyczyniają się do pomnażania bezdomności.

Zmieniony ( 24.02.2014. )
 
Dzień z życia wolontariusza ;)


Oto zapis całkiem autentycznego dnia z życia naszego dzielnego wolontariusza ;)

 (Letniego dnia, żeby nieco się ogrzać zimową porą…)

       4.30 Jakiś niedopity głup wyje pod oknem - nic tylko kamieniem rzucić w ten durny łeb. I jeszcze słyszę, że pada. Przewracam się na drugi bok, ale nie, moich kotów nie da się oszukać. Póki leżę nieruchomo, to spokój, jak tylko się poruszę, to już koniec spania, bo stado zaczyna po mnie przebiegać, pomiaukiwać, nerwowo zaglądać, a jak głowę schowam pod koc, to i tak mnie wykopią. Więc wstaję. W asyście 3 kotów wędruję do łazienki.
Miski, weź miski, mówią wymowne spojrzenia…
Plecak na plecy wychodzę. Spotykam sprzątaczkę:
"O, pani codziennie na jogging i tak się pani chce w ten deszcz".
Nie wyprowadzam kobiety z błędu, nich sobie myśli, że tak dbam o kondychę;)
Pędzę na Jurowiecką. Ślisko, mokro, żeby się tylko nie zwalić do rzeki. Puszki, butelki.. Właściwie MPO powinno mi za sprzątanie terenów publicznych płacić, ale publiczny to tu tylko szalet bywa, dziś na szczęście nie. Moje dwie czarnuchy pojawiają się jak duchy. Nera, pucha, trochę chrupek. Nie ma szylkretki, znowu się gdzieś szwenda, a później wróci wygłodzona i będzie jadła za czterech. Nie ma też zaprzyjaźnionego szczura, jak był chory, to się stołował, jak wyzdrowiał, to sobie poszedł. Nagle dziewczyny zaczynają warczeć, no tak, to nowy stołownik się czai. Zza rury wystaje wielki rudy łeb. Jak czarnuszki się najedzą, to Garfield wyczyści wszystko do ostatniej chrupki.

Pędzę dalej. Mimo parasolki, już plecy mam mokre. Zresztą tu i tak ją muszę złożyć. Po mokrym zielsku nogi zsuwają się niebezpiecznie szybko, brakuje jakiegoś zaczepienia, a woda taka wysoka w rzece. Kiciam, czarna mamusia już czeka. Jest głodna, zjada dużą porcję. W rurze czekają kocięta. Jak przestanie padać, to je nakarmi, bo razem z nimi do rury się nie zmieści. Z duszą na ramieniu, bo nogi uparcie zjeżdżają do rzeki, przytrzymując się zielska wychodzę na alejkę, na wprost faceta z psem. Patrzy na mnie z takim obrzydzeniem, ale co się dziwić, spodnie i buty w błocie, ręce brudne, czarny kaptur nasunięty aż na nos, a poza tym, kto normalny wyłazi spod mostu po 5 rano w deszczowy dzień?

Teraz do domku, ciuchy do prania i kawka, kawka, kawka, oczywiście przy komputerze.
Znowu zaczyna mocniej padać, a przecież jesteśmy umówione z Dorotą na łapanie ostatniego kociaka na Białostoczku. Mamusia, piękna szylkrecia, już wysterylizowana. Trójka zasmarkanego i zaropiałego rodzeństwa (szylkretka i dwa czarnuchy) spacyfikowana dobrzeje w lecznicy. Został ostani kociak, też czarny. Oczy straszne, spojówki na wierzchu, trzeba szybko leczyć, bo straci wzrok. Ale kociaka nie ma. Łazimy w krzaczorach pod balkonami i nic. Dobrze, że pada, to przynajmniej nikt z obserwatorów nam nie doradza, co mamy robić. Umawiamy się ponownie na wieczór.
Wracam do domku. Moje stado ucieszone, może będą karmić, a tu nic, dieta cud ;)
Dzwoni telefon:
 Kotka chodzi pod blokiem i rozsiewa zarazki
Chora?
Nie, wygląda na zdrową, ale i tak roznosi zarazki, musicie ją zabrać, przecież wam za to płacą!!

Znowu mocniej pada. Może jeszcze jedna kawka? Trzeba poprasować, ale nie, chyba się nie chce. I projekcik czeka, a tym to już trzeba się zająć, bo kaska potrzebna i samochód woła "pić".
Dzwoni telefon: Babka karmi stado kotów, straciła pracę, żyją z renty brata. No dobrze, to kiedy? Jutro ja nie mogę, pojutrze nie pasuje, to co, dziś?
Zagęszczam ruchy, przed wyjazdem muszę skończyć projekt.
Zza chmur wyszło słońce. Robi się gorąco. Stoję w korku, no nie stoję, podjeżdżam po metrze do przodu. A przecież niedługo mają zacząć przerabiać kolejne 2 skrzyżowania, i dobrze, i masakra jednocześnie. Zgarniam Olę, jedziemy, szukamy, stary, obdrapany blok, ale nie ma takiej numeracji, jeden nawrót, drugi, pytam się ludności miejscowej, tak, to za tym nowym przebiciem, taka ślepa uliczka. Objeżdżamy kolejny raz dokoła pół osiedla, bo jednokierunkowymi inaczej się nie da i jest, tylko, że nie szary i obdrapany, a nowa, żółta elewacja błyszczy w słońcu, a babka zapomniała, że blok po remoncie. Idziemy, pod drzewkiem siedzą i piją, pod płotem stoją i piją, tacy młodzi chłopcy, a panie to do kogo? Jeden mi się bardzo przygląda i nagle...chowa piwo za plecy "dzień dobry pani", ani chybi uczeń;)
Znajdujemy karmicielkę, ale nie ona nie da swoich kotów na zmarnowanie !!! nie pozwoli na sterylizację. Ola dzielnie tłumaczy i tłumaczy, baba kiwa głową, nie, nie pani, nic z tego. Ola wyjmuje z reklamówki nerki, no dobrze, ale tylko jedną, Ola wyjmuje puszki, no dobra dwie i koniec gadania. Łapiemy dwie kocice i szybko do samochodu, zanim się baba rozmyśli. Dojeżdżamy do lecznicy.
Dzwoni telefon:
Małego kotka ktoś wyrzucił.
Może go złapie pani, przytrzyma, przyjadę i zabiorę?
Nie ja nie mogę, co mąż by na to powiedział !!
A musi o tym wiedzieć?
No, co pani…
Dzwoni telefon:
Kasiu, może zabierzesz mojego tymczasa na kastrację?
Ok, zabiorę.
Kotki oddane na sterylkę, umowy adopcyjne z lecznicy zabrane, jadę sprawdzić wyrzuconego kociaka.
Nie ma, gdzieś sobie poszedł, jakby pani przyjechała szybciej, to jeszcze by był.
 Człowiek dzwoni, stara się, a ta fundacja do niczego!!

Wracam, telefon dzwoni, nie odbieram. Zabieram kocurka na kastrację. Wychodzę przed lecznicę i spotykam znajomą.
Płacą ci od godziny, czy od sztuki?
 To jest wolontariat, nikt mi nie płaci.
Dobra, dobra, tak za darmo jeździsz i łapiesz, nie chcesz powiedzieć, to nie mów.
Kocurek zrobiony, wracamy. Wracam do domu, koty się cieszą, może będą karmić.
Muszę dokończyć projekt, bo rano się nie udało.
Dzwoni telefon, na szczęście koleżanka :)
Niedługo 19. Spróbujemy ponownie złapać kociaka na Białostoczku. Ale kociaka nie ma. Pertraktujemy z karmicielką, jak go zobaczy, to będzie dzwoniła, może tak się uda. Dostała lekarstwo, żeby podać małemu, trzeba ratować jego oczy.

Jeszcze jestem umówiona z Danusią, chcemy złapać kociaki spod mostu, których mamę karmiłam rano. Transporter, podbierak, pachnące jedzonko. Kotulka jest oswojona, podchodzi, podstawia łepek do głaskania. Siedzę metr od rzeki, na kamiennej płycie, nogi drętwieją oparte o kępę trawy, trzymam podbierak, może do jedzonka wyjdą maluchy i uda się je złapać. Jeden wyłazi, chowa się, wyłazi ponownie, drugi wyłazi, zaraz, zaraz, szczeka pies i oba uciekają. Kotunia ufna, aż strach, że żyje na podwórku, a widzi tylko na jedno oczko.
Siedzę cicho, kociaki znowu wychodzą, jeden jest w podbieraku, ale drugi się boi. Powoli wystawia łepek, jedna łapka, druga, po moście z rykiem rakiety przjeżdża motocykl i coś strzela w gaźniku, kotulki znikają w rurze.
Już jest zupełnie ciemno. Przychodzi czarny kocur, pewnie tata kociąt. Kotka wydaje pomruk i kociaki już z rury nie wychodzą. Dziś już nie uda się ich złapać, umawiamy się na jutro. Wracam do domu, koty się cieszą, może będą karmić.
Przed snem jednym okiem sprawdzam pogodę, znowu ma padać. Koty układają się do snu. Czuję na stopach Czarkę, mruczy jak traktor, Smuś leży pod kolanami i delikatnie przebiera łapkami, Chineczka ułożyła się na fotelu. Kibice Jagiellonii jeszcze balują. Deszcz pada i rozmywa ziemię nad Białką. Zasypiam…

Pomimo iż chcielibyśmy żeby część z tych wydarzeń była fikcją literacką – niestety tak nie jest.
Mam nadzieję, że skłoni do zastanowienia tych wszystkich, którzy kategorycznie ŻYCZĄ SOBIE żeby
„zabrać NATYCHMIAST tego kota (koty) bo przecież za to WAM PŁACĄ!!!”
Pragnę poinformować, że wolontariusze z tytułu wykonywanych zadań nie pobierają wynagrodzenia, co więcej – paliwo i telefony pokrywają z własnej kieszeni. Pracują, mają własne rodziny i problemy (mężów, dzieci, zwierzaki, alergie i inne kataklizmy)
Walczą z kocim nieszczęściem często kosztem życia prywatnego.

Dlatego już teraz, przed rozpoczęciem „sezonu”  prosimy o wyrozumiałość i zastanowienie
Co ja mógłbym zrobić, żeby koci świat był lepszy?
Może gdzieś po okolicy krążą kocice które za 2-3 miesiące urodzą niechciane kocięta?
Może w swoim domu/piwnicy mam miejsce dla jakiejś kociej biedy?
Może…

 

 

Zmieniony ( 23.01.2013. )
 
Kocia Samosia - odmieniona ;)

8 stycznia o 8 rano Kocia Samosia oczekiwała cierpliwie przed lecznicą. (Skąd wiedziała, że to lecznica i że jest czynna od 8? czyżby koci n-ty zmysł?)

Jako że jest kotem bardzo samodzielnym - dzielnie wkroczyła do środka i usiadła w poczekalni. Namiauczała na miłą panią która przyszła ze swoim kotkiem i uświadomiła jej, że była tu PIERWSZA.
Na zawołanie pani doktor udała się do gabinetu i pokazała, że boli ją łapka...
Samodzielność samodzielnością jednak pani doktor nie wierzyła że kota sama pojedzie na zdjęcie RTG więc ją zawiozła ;) Po powrocie Kocia Samosia udała się na zaplecze i wybrała sobie przytulny koszyczek do spania...

Kocia Samosia jest piękną kotką szylkretką. Zapewne ktoś podrzucił ją pod lecznicę - choć koteczka naprawdę grzecznie pod nią czekała.

Zdjęcie RTG wykazało, że koteczka ma pękniętą miednicę. Przez około 4-6 tygodni będzie musiała mieć ograniczony ruch.

08 lutego - po miesiącu rekonwalescencji, dobrego jedzonka i dużej porcji czułości Kocia Samosia zmieniła się nie do poznania. Tj jest elegancką, pewną siebie młodą damą która powoli zaczyna rozglądać się za najlepszym na świecie domem. (powoli, bo jeszcze przez ok 2 tyg nie powinna brykać) A że jest kotką samodzielną bierze sprawy w swoje łapki i mówi do wszystkich podczytywaczy - mraaau - może to ja jestem TWOIM KOTEM???

 

12 marca Kocia Samosia przeprowadziła się do nowego domu ;)

Zmieniony ( 14.03.2013. )
 
««  start « poprz. 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 nast.  » koniec »»