Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
Życzenia świąteczne

Wszystkim wolontariuszom, współpracownikom i przyjaciołom Kotkowa, życzymy tego, co najlepsze: mnóstwa radości, miłości i ciepła. A przede wszystkim tego, żebyście nigdy nie utracili swojej wrażliwości na krzywdę „braci mniejszych”.

Czujecie te ciepłe myśli kotów, którym uratowaliście życie? Którym daliście szansę na dobry, bezpieczny dom?

W ich imieniu dziękujemy, że zawsze można na Was liczyć!

 

 

Zmieniony ( 24.12.2012. )
 
Pomóź kotom przetrwać zimę

Miło jest nam poinformować, że Fundacja Kotkowo zawarła porozumienie z dystrybutorem karm dla zwierząt Husse.

Jak to działa?

Jeśli dokonasz zakupu karmy u dystrybutora Husse (odział w Białymstoku), 4 miski suchej karmy zostaną przekazane na dokarmianie bezdomnych kotów.

Każdy kotek adoptowany z jednego z domów tymczasowych Fundacji Kotkowo, dostanie także dożywotnio 10% rabatu na wszystkie produkty Husse (przy dostawie prosimy okazać umowę adopcyjną do wglądu).

Dostawa karmy do domu jest bezpłatna. Mięsne puszki,gourmety i saszetki można kupować pojedynczo.

Zajrzyj na stronę www.husse.pl, obejrzyj katalog i zamów.

Zamówienia można również składać drogą elektroniczną na adres Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć lub telefonicznie: 785 437 158 lub 722 092 613, Dorota

 
Wystawa kotów rasowych 2012
Dziękujemy wszystkim przyjaciołom Kotkowa za niezwodną obecność podczas kolejnej wystawy kotów rasowych w Białymstoku! Miło było Was zobaczyć :)
Zmieniony ( 30.12.2012. )
 
10 zł dla Kotkowa - badanie e-handlu i e-usług

Drodzy przyjaciele Kotkowa! Jeżeli Ty lub Twój znajomy prowadzi sklep internetowy lub działa w branży e-usług w województwie podlaskim zapraszamy do udziału w badaniu tego sektora prowadzonym przez WUP oraz Instytut VIVADE.

Każda ankieta to 10 zł na leczenie kotków będących pod opieką Fundacji (ankieta musi być w pełni uzupełniona)! W polu "oznaczenie ankietera" prosimy wpisać "kotkowo.pl".

Bezpośredni link do badania: http://www.netpytanie.pl/index.php?sid=61727

Wypełnienie ankiety zajmuje ok. 15 minut.

Więcej informacji udziela: dr Jarosław Kilon / IBiA VIVADE / kotkowo.pl / tel. 602 327 144

Zmieniony ( 09.10.2012. )
 
Zgubiłeś zwierzaka - zajrzyj

Powstał nowatorski portal - przydatny wszystkim, którzy zagubili swojego zwierzaka

http://zaginiony-znaleziony.pl

Zmieniony ( 25.09.2012. )
 
Kruszynka Milka odeszła [*]

Kolejna maleńka bidka - ofiara ludzkiej bezmyślności. Trzy ledwie żywe kociaki zostały znalezione kilka dni temu w okolicach Białegostoku. Schemat podobny - ktoś pozwolił by kotka miała małe. A potem okazał się być "szlachetny" - nie zakopał, nie utopił, nie uśpił. Ale uznał, ze 3 tygodniowe kocięta poradzą sobie samodzielnie i zostawił w szczerym polu. Gdyby nie pani Marta kotki czekałaby śmierć z głodu i pragnienia.
Jeden braciszek małej Milki nie przeżył. Ona sama może stracić oczko - do osłabionej kruszynki przyplatał się wirus. Nie wiadomo jak skończy się ta historia - malutka potrzebuje wielu ciepłych myśli. A wkrótce domu który pokochą ją z oczkiem lub bez :(

22 sierpnia Kruszynka Milka odeszła [*] - jej organizm nie poradził sobie z chorobą ...

Zmieniony ( 22.08.2012. )
 
Człowiek brzmi dumnie???

Trudno wierzyć w dobro człowieka oglądając krzywdę takiego maleństwa...

Malwinka została znaleziona dwa dni temu w przydrożnym rowie. Obolała, przerażona tuliła się kurczowo do ciałka martwego braciszka. Nie wiemy co się stało – obrażenia nie wskazują na wypadek komunikacyjny ani na poturbowanie przez psa. Wszystko wskazuje na to że jakiś „człowiek” pastwił się nad maleńkimi, bezbronnymi kociętami.

Malwinka miała poharataną żuchwę i łapkę wyrwaną ze stawu, porwane mięśnie. Przeszła dwie skomplikowane operacje – zdrutowano żuchwę i amputowano łapkę. Nie wiadomo czy przeżyje – dla maleńkiego organizmu to wielkie wyzwanie. Czepia się jednak życia wszystkimi pozostałymi pazurkami.
Potrzebuje wiele ciepłych myśli. I domu – który nie będzie zważał na jej ułomność. Domu, który przekona to maleństwo, że nie każdy człowiek jest potworem.
Zbieramy też pieniążki na pokrycie kosztów operacji.

28 lipca - Malwinka przeżyła. Jest wielce radosnym kotkiem - wspina się zapamiętale na wszystko - brak łapki zupełnie jej nie przeszkadza w życiu. Za tydzień będzie miała wyjęte druty z pyszczka :)

 

Mamy happy end - Malwinka ma dom !!

Zmieniony ( 29.07.2017. )
 
Troski mamy Sztachetki - dzieci znalazły domy, mama też :)

Jestem mamą. Kocią mamą. Kocham swoje dzieci  i jak każda mama chcę, żeby były szczęśliwe. Szczęśliwsze niż ja.
Urodziłam się w dużej kociej rodzinie. Niby mieliśmy „swoich” ludzi ale  tak naprawdę nikt się nami nie interesował. Mama mówiła mi, że czasami tak jest lepiej. Potem przekonałam się, że miała rację. Bawiłam się z rodzeństwem, jadłam co udało mi się porwać ze wspólnej miski. Kiedy zachorowałam nikt się mną nie zajmował – tylko mama lizała moje oczy. Teraz wiem, że robiła co mogła – ale ja i tak przestałam widzieć na jedno oczko. Kiedy dorosłam tylko raz ktoś zwrócił na mnie uwagę – powiedzieli, że robię się podejrzanie gruba i dość mają kotów do wykarmienia. Spakowali mnie do worka i  zawieźli nad rzekę.
To było przerażające. Tak przerażające że ja – pomimo iż nie lubię gryźć i drapać użyłam zębów i pazurów. Miotałam się w panice. Usłyszałam tylko z daleka głosy „co robicie, zostawcie to” i  za chwilę ktoś otworzył worek. Nie oglądałam się za siebie – uciekałam ile sił w łapkach. Kiedy nie miałam już siły długo szłam wzdłuż rzeki. Nie wiedziałam co mogę teraz zrobić – nie umiałabym wrócić zresztą za bardzo się bałam. Znalazłam sobie miejsce – najspokojniejsze jakie  mogłam – pod dużym mostem. Tam urodziły się moje dzieci. Pięć słodkich czarnych kuleczek. Bardzo o nie dbałam- myłam ich maleńkie ciałka, wydeptałam gniazdo w trawie. Potem przeniosłam do nieczynnej rury.  Pomimo iż sama byłam głodna –zawsze starałam się coś im przynieść. Jednak dzieciaki rosły, było mi z nimi coraz trudniej . Chciały się bawić, wychodzić. Były takie radosne, małe czarne iskierki. Były też niestety nieuważne. Wiedziałam, że miejsce, w którym mieszkamy nie jest dobre – w rurze nad samą rzeką…nie dano mi jednak wyboru…
Tego strasznego dnia bawiły się jak zwykle. W nocy padało i wody było bardzo dużo. Najmniejszy poślizgnął się i wpadł do rzeki. Krzyczał przerażony, machał  łapkami. Rzuciłam się za nim, płynęłam. Zniknął pod wodą. To było straszne…Do tej pory mam przed oczami jego strach i małe ciałko odpływające z nurtem….
Kocia rodzina zamieszkiwała rurę przy rondzie ul. Pałacowej i Branickiego. Cudem udało się uratować czwórkę pozostałych maluchów i zabrać kocią mamę. (wielkie podziękowania pani Bogusi i Jagodzie które z wielkim poświęceniem łapały kociaki na stromym brzegu)
Pani która zajęła się rodziną patrząc na kotkę powiedziała – „Boże, jaka ona chuda, jak sztachetka”! Tak więc kocia mama została „ochrzczona” Sztachetką. Obecnie może w spokoju zajmować się swoimi dziećmi – ocalałą czwórką słodkich „Sztachetek”.  Jest uroczą, pogodną koteczką która początkowo dziwiła się, że człowiek może służyć do głaskania. Kiedy to zrozumiała cały czas podstawia ufnie łepek, prosi o pieszczoty i o … miłość.
Nie jest niestety puszystą kulką. Ma też uszkodzone oczko (nie przeszkadza jej to w życiu, to tylko kwestia estetyczna). Czeka więc na kogoś, kto doceni jej miły charakterk, kto wie, że najważniejszy jest nie wygląd kota a jego serduszko.


Do 30 lipca dom znalazły wszystkie dzieci mamy Sztachetki :)

 Mama Sztachetka znalazła dom. Niestety wróciła i nadal szuka swojego domu...

Zmieniony ( 17.10.2012. )
 
««  start « poprz. 11 12 13 14 15 16 17 18 19 20 nast.  » koniec »»