Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
"Jestem w ciąży muszę oddać kota"

"Jestem w ciąży muszę oddać kota" słyszę srednio raz na tydzień. Kochani zdarzają się koty, które nie duszą niemowląt(szok!);) Co wiecej - nie słyszałam żeby jakiś zadusił...

Pamiętacie Piracika? Rodzina mu się powiększyła, kotu obowiązków przybyło. Bo bawić młodzież trzeba.  I pomagać spać. Wanienkę przetestować. NO i nikt nie dopilnuje tak malucha jak wujek Pirat ;)
 
Pomóż mi uratować mi moje dzieci

Pięknie śpią, prawda? Mogę na nie patrzeć godzinami. Uszka im się ruszają. I  łapki. I noski. Takie są bezbronne.
Futro mi się stroszy samo jak pomyślę, co mogło się stać – policja, krzyki, przepychania. I my w środku tej zawieruchy. Mieliśmy trafić z ciepłego domu na ulicę.
Mamy chwilowe schronienie, ale duże chodzą zmartwione.
A ja cała drżę. Podobno za dużo tu kocich dzieci. I wirusów. A moje dzieci są tu najmniejsze. Mogą umrzeć. Przygarniam je łapkami, tulę, pilnuję. Chronię jak tylko umiem. Ale sama nie dam rady.
Czy pomożesz mi je uratować? Obiecuję, będę najlepszym kotem na świecie. Mogę łapać myszy (hm…nie wiem czy umiem, ale się nauczę) Nigdy nie wystawię pazurków. Będę ładnie wyglądać na kanapie. Whatever. Tylko proszę, pomóż mi uratować moje dzieci.

Krymka to naprawdę wyjątkowa koteczka. Taka młodociana mama – sama jest jeszcze dzieckiem. A musi zająć się 3 maluchów. Naprawdę bardzo się stara, jest kochana, łagodna, czuła i mrucząca. Jednak lecznica to marne miejsce dla nich – w każdej chwili może wybuchnąć epidemia panleukopenii – takie maleństwa nie mają szans.  Rodzina potrzebuje miejsca na ok 5 tygodni. Możemy pożyczyć klatkę, zapewnić żwirek, żerek, opiekę wet i wsparcie moralne.
Dajcie proszę im szansę.
Tel. 501 544 167 Beata 

 
Czas najwyższy wywalić koty!
Wiosna się kończy, na wiosenne porządki czas najwyższy! Może jakieś sprzęty wyrzucić? śmieci? Koty?
 No modne się ku*&# zrobiło.
3 tygodnie temu w śmietniku sławna miaucząca torba ze sklepu z owadem w logo. Potem karton z kociakami oraz (Tak, naprawdę!) świnką morską.
Przedwczoraj - popielate maleństwo w śmietniku. Dziś karton na Zwierzynieckiej. Panie, kto by tam kotem się przejmował. Kto by za sterylkę płacił. Fundacja jest, zajmą się. od tego są.

A my już toniemy. w tej ludzkiej głupocie. I braku sumienia. Co z tego, że zabierzemy miauczący karton kiedy narażamy go na kontakt z kocim tyfusem? Odkażamy ile się da a wirus i tak szaleje, Nie tylko u nas -  w całym regionie. Co z tego, że zabierzemy kiedy małe są już tak odwodnione że umierają jeden po drugim. Kocięta nie mogą stać kilka godzin bez jedzenia - ale kto by się tym przejmował!

Dzisiejszy karton na zdjęciu. Wczorajszej koteczki wyrzuconej do śmietnika nie udało się uratować. Serce boli :(


 
Uratuj moją mamunię...

Jestem jeszcze mały i niewiele wiem. Ale jednego jestem pewien- bardzo kocham moją mamunię i bardzo jej potrzebuję. Mamunia jest bardzo chora. Coś jej się stało w łapkę, leżała taka gorąca, mleko przestało lecieć. Moja siostrzyczka umarła. Mamunia płakała. Ja płakałem choć powinienem być przecież jej małym dzielnym mężczyzną. Zabrały nas duże, mama dostała leki, ja mogłem w końcu się najeść z butelki.  Ale mamunia musi mieć operację. Trudną i drogą bo ma złamaną łapkę. Tak bardzo chciałbym, żeby już ją nie bolało. Pomóżcie proszę mojej mamuni.


Mamunia to dzielna podwórkowa koteczka. Prawdopodobnie uderzył ją samochód - kicia cierpiala przez ponad tydzień zanim nadeszła pomoc. Jedno jej maleństw umarło. Teraz czeka ją operacja złożenia kości i kilutygodniowa rekonwalescencja.
Bardzo potrzebuje domu w którym mogłaby pomieszkać przez ten czas (w klatce razem z maluchem) - potem ma zapewnione miejsce.
Potrzebuje też pomocy w pokryciu kosztów operacji (650 zł) i hospitalizacji.

Pieniązki można wpłacać na konto:
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
z dopiskiem "Dla Mamuni"

Można też wesprzeć zbiórkę:
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/uratujmojamamunie

 

 
Akcja "Paczka dla kociaczka"

U nas Dzień dziecka trwa długo. Marny to jednak powód do świętowania :( Co innego gdyby każdy z nich miał dom, gdyby ktoś go kochał.
Robimy co w naszej mocy żeby czuły się kochane. Szepczemy w maleńkie uszka "nie martw się maleństwo,będziesz zdrowy, znajdziemy Ci dom" nawet gdy brakuje sił by wierzyć w jego dobrą przyszłość. Wiele z nich znajduje. Niektóre umierają. Walka trwa.
Żeby mieć siłę do tej walki o życie potrzebują dobrej karmy i pieniążków na opiekę weterynaryjną.

Jeśli ktoś chciałby pomóc maluszkom może:

1. stworzyć dom tymczasowy - przygarnąć kruszynę na kilka dni, tygodni...
2. przygotować paczkę z jedzonkiem dla maluszków - podrzucić do zaprzyjaźnionej z nami lecznicy, lub napisać do nas.
3. Skorzystać ze zbiórki na
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/paczka


4. Wpłacić pieniązki na konto:
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem  "Paczka dla kociaczka"


 
Serce mi pęka :(
Pewnie nie powinienem mówić, ale serce mi pęka :(
Jest tak pięknie. Kwiaty, drzewa, maj. A moja pani...moja pani umiera.
Coś zaczęło ją boleć. Tak bardzo chciałem pomóc - kładłem się na bolących miejscach, mruczałem. Uśmiechała się smutno. Coraz smutniej. Potem przyszli jacyś ludzie i ją zabrali. Nawet nie zdążyliśmy się pożegnać. Ja wiem że ona już nie wróci. Nikt mi tego nie powiedział, ale przecież koty czują takie rzeczy. W mieszkaniu jest tak smutno i cicho. Nasłuchuję kroków na schodach.Strasznie za nią tęsknię. Tak bardzo boję się samotności – ale kto otworzy serce przed czarnym dorosłym kotem? Staram się, naprawdę. Jestem zawsze umyty i schludny. Kulturalny i dobrze wychowany: kuwetka - proszę bardzo. Na podwórku - proszę bardzo. Meble - nie drapię. Ściany - nie ruszam. Dzieci - potulam. Pomruczę. Łóżko - chętnie pośpię z panią lub panem, nie jestem wybredny ;)
Tylko żeby ktoś mnie pocieszył...
Kotek jest wykastrowany
tel. 501 584 602 Monika
 
Maleństwa powieszone w torbie :(
Niby to zdarza się co roku. Czasem nawet kilka razy. Ale za każdym razem muszę ochłonąć.
Więc żeby nie było brzydkich słów to piszę dopiero dziś.
Jakiś "człowiek" powiesił w śmietniku w torbie 4 maleństwa.  Niby dobry człowiek, mógł zakopać. Zaciukać. Utopić.
A tak powiesił - niech się inni martwią. Kto by tam kotkę sterylizował, panie. Kto by się tam zastanawiał, czy te małe umieją same jeść? Jakie mają szanse pozostawione długo bez jedzenia, wśród szczurów,  wychłodzone?

Maluszki malusie. Nawet z butelki nie umieją jeść. Tulą się do siebie. Próbujemy je uratować. Trwają negocjacje z kotką - mamą zastępczą.
Jeśli ktoś chciałby je wesprzeć można stworzyć paczkę jedzenia dla dzieci (mleko, potem dobre suche)
Można tez wpłacić pieniążki
Bank: BOŚ SA O. w Białymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem "Paczka dla kociaczka"
 

 
Zmieniony ( 24.05.2018. )
 
Adopcje wirtualne :)
NO cóż, nie zawsze można mieć kotka. Wyjazdy, praca, „mama nie pozwala”
A i nie każdy kotek może znaleźć dom – są kotki ciężko chore, stare, nieadopcyjne, które przebywają w domach naszych wolontariuszy „na dożywociu”
Wiadomo, głaskanie kotka przez komputer to „nie to samo” ale poczucie, że uratowało się jakiegoś stwora:  bezcenne.
Dlatego mamy dla Was kotki do adopcji wirtualnej.
JAK TO DZIAŁA?
- kotek przebywa w domu wolontariusza lub lecznicy
- osoba adoptująca wirtualnie zobowiązuje się do dokonywać cyklicznych wpłat na utrzymanie kicia (ok 30 zł/mc), może też kicia „rozpieszczać” kupując mu pyszotki.
- pozostaje w kontakcie z domem kicia, uzyskuje informacje jak zwierz się miewa
 
Wystarczy skontaktować się z nami wpisując swoje imię, nazwisko lub też nick, który będzie wyświetlany przy zdjęciu "zaadoptowanego" zwierzaka na stronie , oraz wpłacić 30 zł na konto:
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001

w tytule przelewu prosimy podać: darowizna na utrzymanie (imię zwierza)

Kontakt ws adopcji wirtualnej:
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć lub fb.com/kotkowo

KOTKI DO ADOPCJI WIRTUALNEJ:

Czarnuszek
Kilkuletni czarnuszek o smutnych oczkach. Typowy kot który miał kiedyś dom, ale albo się zgubił, albo ktoś mu w tym "pomógł". Był chorowity, gasł z tęsknoty. Potem okazało się, że jest nosicielem kociej białaczki. Nawet znalazł dom - ale tam z kolei tęknił do tymczasowej opiekunki. PRzestał jeść, schudł, miał problemy z wątrobą. Wrażliwiec :(
Może zostać do końca kociego życia. Potrzebuje tylko coś dobrego do pochrupania i pieniążków na podleczenie kiedy zdrówko zacznie szwankować.
Już nawet nie śmie marzyć o domu:(
Jest wykastrowany, zaszczepiony, niewychodzący
tel. 506 137 081 Jagoda

Lala
Lala to urocza koteczka. Cichutka, spokojna – jest jak dzieci, które wiedzą, że ich czas na tym świecie może być krótszy niż innych. Tuli się do każdego, wygląda, zagaduje. Czeka na kogoś, kto podaruje mu swoją miłość, kto podaruje jej szansę na życie.
Pomimo iż kocha inne koty powinna zamieszkać w domu sam lub z kiciem FELV+.
Jest zaszczepiona, wysterylizowana,  ma książeczkę zdrowia.
Więcej o kici można poczytać tu:kliknij
Tel. 506 137 081 Jagoda


Losy kotków, które (miejmy nadzieję) wkrótce znajdą opiekunów wirtualnych można śledzić
w zakładce: Adopcje wirtualne
Zmieniony ( 18.05.2018. )
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»