Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
W MDK dziś wielkie kocie świętowanie

W MDK dziś wielkie kocie świętowanie.
Rozstrzygnięcie konkursu Plastycznego "SOS Bezdomnym kotom" to jak zwykle święto małych i dużych artystów, mnóstwo kociarzy i oczywiście artystów - kociarzy :)
Niesamowita atmosfera stworzona przez Pracowników MDK, kocie występy utalentowanych przedszkolaków. I kumelka ze Schroniska - sweet sunia Lusia która podziwiała kocie foty i rozglądała za domkiem :)


 

 
AKCJA STERYLIZACJA 2018

O co chodzi?

Mamy przyjemność poinformować o rozpoczęciu kolejnej edycji wielkiej Akcji sterylizacyjnej kotów i kotek

Akcja ta prowadzona jest przez Fundację Kotkowo w wybranych lecznicach partnerskich kotkowo.pl.

W tym roku nie tylko Białystok ale też wiele super gabinetów z okolicznych gmin :)

W czasie trwania akcji możesz wykonać zabieg sterylizacji kotki lub kocurka po wyjątkowo niskiej cenie:

  • sterylizacja kotki: 100 zł (oszczędzasz 40-60 zł)
  • kastracja kocurka: 50 zł (oszczędzasz 20-40 zł)

    TERMINY PROWADZENIA AKCJI SĄ RÓŻNE W POSZCZEGÓLNYCH LECZNICACH-PO TO ŻEBY WIĘCEJ ZWIERZÓW MOGŁO Z NIEJ SKORZYSTAĆ :)

Dlaczego warto?

Skorzystaj, bo sterylizacja lub kastracja to szansa na dłuższe i szczęśliwsze życie twojego czworonożnego przyjaciela.

Wiele osób obawia się tego zabiegu, odkładając „na potem”. Tymczasem jest on o wiele mniej inwazyjny i bezpieczniejszy niż kilka lat temu, a może uratować pupilowi życie (minimalizacja ryzyka nowotworu sutka, ropomacicza, zarażenia się białaczką i kocim HIV a także zaginięcia "zakochanego" kocura lub kotki).

Ponad połowa wszystkich urodzonych każdego roku psów i kotów ginie tragicznie albo umiera, ponieważ nie starcza dla nich ludzkich domów. Sterylizacja jest jedynym sposobem rozwiązania problemu nadpopulacji bezdomnych zwierząt oraz wielu problemów ze zwierzętami domowymi.


 

Jak skorzystać z akcji sterylizacyjnej?

1. Zarejestruj się telefonicznie w jednej z lecznic, które biorą udział w ramach Akcji sterylizacyjnej, podając hasło "Akcja sterylizacyjna kotkowo.pl"

OD 1 LUTEGO:

  •  Dr Miś, Pułkowa 2, tel. 506 243 506, 516 120 510 (akcja trwa do 31 marca)
  •  Gabinet Weterynaryjny Zdrowy Zwierz, ul. Gródecka 15, tel. 505 723 899 (akcja trwa do 31 marca)
  •  Klinika dla Zwierząt Białostoczek, ul. Białostoczek 13A,   tel. 85-65-15-014 (do 28 lutego)
  •  Vetika, Dobra 12A, tel. 660 012 060 (do 28 lutego)

OD 15 LUTEGO:

  • Animal, Pogodna 29lok 27a, tel. 503 737 012 ( do 15 marca)
  • Canwet - Lecznica Zwierząt, ul. Zwycięstwa 26b, tel. 85-6511-542 ( do 15 marca)
  •  Gabinet Weterynaryjny Zdrowy Zwierz, ul. Gródecka 15, tel. 505 723 899 (akcja trwa do 31 marca)
  • Med-Vet,ul. Berlinga 17A, tel. 608 479 352 (do 31 marca)
  • Pluszak Gabinet Weterynaryjny - lek. wet. Renata Anna Borysewicz, ul.Witosa 34, tel. 85 6611 515 (do 15 marca)
  • Przychodnia Małych Zwierząt, ul. Wesoła 18, tel. 85 7423 800 (do 15 marca)
  • Przychodnia Weterynaryjna "Amicus", Antoniuk Fabryczny 55, tel. 500 368 400 (do 15 marca)
  • Przychodnia weterynaryjna Biawet, ul. Antoniuk Fabryczny 33, tel. 85 654 01 65 (do 15 marca)
  • Psikot, ul. Chrobrego 10, tel. 85 732 13 33 (do 31 marca)
  •  Sano, ul. Kolejowa 19, tel. 85-651-74-79 (do 31 marca)
  •  Vetika, Dobra 12A, tel. 660 012 060

 

W MARCU:

  • Animed Gabinet Weterynaryjny, ul. Armii Krajowej 23 lok.1, tel. 608-24-29-20
  • Canwet - Lecznica Zwierząt, ul. Zwycięstwa 26b, tel. 85-6511-542
  • Gabinet Weterynaryjny Arka Noego, ul. Rzemieślnicza 35 lok. U2, tel. 695 559 211
  •  Gabinet Weterynaryjny Zdrowy Zwierz, ul. Gródecka 15, tel. 505 723 899 
  • Lecznica Zwierząt, Zielonogórska 2, tel. 85 661-77-99
  • Med-Vet,ul. Berlinga 17A, tel. 608 479 352
  • Pluszak Gabinet Weterynaryjny - lek. wet. Renata Anna Borysewicz, ul.Witosa 34, tel. 85 6611 515 (do 15 marca)
  • Przychodnia Małych Zwierząt, ul. Wesoła 18, tel. 85 7423 800(do 15 marca)
  • Przychodnia Weterynaryjna "Amicus", Antoniuk Fabryczny 55, tel. 500 368 400(do 15 marca)
  • Przychodnia weterynaryjna Biawet, ul. Antoniuk Fabryczny 33, tel. 85 654 01 65 (do 15 marca)
  • Psikot, ul. Chrobrego 10, tel. 85 732 13 33
  • Pupil, ul. Armii Ludowej 1A, tel. 608 304 278
  • Sano, ul. Kolejowa 19, tel. 85-651-74-79
  • Tropek, al. Jana Pawła II 59A lok. 2, tel. 792-769-792 
  • Wetland, Przychodnia Weterynaryjna, ul. Brzostowskiego 2, tel. 510 838 464
BIELSK PODLASKI
  • Lecznica Weterynaryjna "Animals" Piotr Burzyński, Jagiellońska 16, tel. 85 730 26 04( 15.02-31.03)
ŁAPY
  • KamWet, ul. Główna 17A, tel. 790 459 720  (15.02 - 15.03)

MICHAŁOWO

  • Gabinet Weterynaryjny Jakub Chojnowski, Plac 11 listopada 15, tel. 505 222 545 (marzec)

    WASILKÓW
  • Biały Kieł, ul. Grodzieńska 92, tel. 85 667 18 29  (15.02 - 15.03)
  • Lecznica weterynaryjna Roman Niesterczuk, ul. Grodzieńska 1, tel. 602 353 857 (marzec)

2. Przyjdź ze zwierzakiem do lecznicy w umówionym terminie. Lekarz weterynarii, po kontroli stanu zdrowia Twojego pupila, przeprowadzi zabieg i poinformuje o dalszym postępowaniu i opiece nad kotką lub kocurkiem. 

Wciąż się zastanawiasz? Pamiętaj, że:

WYKASTROWANY KOCUR:                                                        

  • żyje dłużej
  • nie ucieka, nie włóczy się, nie wdaje się w bójki  i nie zaraża groźnymi chorobami
  • nie znaczy terenu  swoim zapachem
  • jest łagodniejszy i spokojniejszy

WYSTERYLIZOWANA KOTKA:

  • nie męczy się podczas częstych i długich rui
  • nie miauczy przeraźliwie, nie ucieka z domu  
  • nie rodzi niechcianych kociąt
  • nie przyciąga samców którzy zaznaczyliby okoliczny teren
  • nie zachoruje na groźne dla jej życia choroby (np. ropomacicze)

Kotka nie musi mieć małych – nie jest to kwestia uczuć tylko instynktu, który u kotki pojawia się dopiero po porodzie.
Wszystkim którzy chcą mieć „małe kotki” wydaje się,  że te urodzone w domu i śliczne znajdą dom - zapewne tak, ale sprawi to, że kilka kociaków urodzonych na „wolności” nie znajdzie domów - umrą po cichutku gdzieś w piwnicach.
Zanim pozwolisz swojej kotce urodzić kocięta, prosimy: odwiedź któryś z domów tymczasowych i spójrz w umęczone, smutne oczy kotom, które też kiedyś były słodkimi kulkami. Każdy kolejny kociak świadomie powołany na świat zmniejsza szanse na dom kotów porzuconych i bezdomnych.

Prawdziwi miłośnicy kotów nie przyczyniają się do pomnażania bezdomności.

Zmieniony ( 13.02.2019. )
 
Zła passa Peszka - jest happy end :)

EDIT 2:
Peszek pozdrawia - i... nie jest już chyba Peszkiem? W końcu udało się WAM go uratować. I znalazl świetny dom <3 Jego nowa Pani napisała: Koteczek czuje się coraz lepiej i sam wskakuje już na szafki w kuchni jak wyczuje mięsko, hehe, trochę jeszcze utyka na łapkę. Nasz Mentosek jest wielkim przytulakiem i rozpiera go energia po tej 2,5 miesięcznej niewoli. Szaleje ze szczęścia zapominając nawet o łapce ;)

EDIT:Pamiętacie Peszka? Kiciek już coraz lepszy. Stabilizator zdjęty. Jak zobaczył swoją łapę po 8 tygodniach to prawie ją zjadł ze szczęścia więc musi jeszcze posiedzieć w kołnierzu. Ale dozwolone sa już spacery po domu :)
Peszek już-nie-tak-pechowy dziękuje wszystkim którzy wpłacali pieniążki i przesyłali ciepłe myśli <3

 

Podobno koty mają 9 żyć. Do super, bo kilka już chyba wykorzystałem. Kiedy byłem malutki bardzo chorowałem. Naprawdę mocno. Moja siostrzyczka umarła. Ja zostałem. Potem błąkałem się to tu to tam. Nie było źle. Spotkałam wiele ciekawych kocic. Czasem dostałem coś do jedzenia. A potem ten samochód. Zapatrzyłam się na piękną Mureczkę i nie zauważyłem. Odskoczyłem, ale moja łapka … Tak strasznie bolała. Myślałem, że się wyliżę. Było gorzej i gorzej. A potem ten pies. Nie miałem siły uciekać, złapał mój ogonek. Myślałem że to koniec.


Peszek to sympatyczny młodziak. Nie miał szczęścia – kiedy został znaleziony miał poharataną łapkę i ogonek. Łapkę trzeba było złożyć – ma teraz stabilizator zewnętrzny. Ogonek amutować. Dodatkowo kotek straszni ubolewa nad brakiem ogonka i mocno się  interesuje kikutkiem. Przez co musi siedzieć w kołnierzu. Jak peszek to na całego.


Peszek jeszcze przez 6 tygodni będzie musiał pozostać w klatce – potem kontrolne RTG i wyjęcie drutów. Bardzo potrzebuje ciepłych myśli. I zbiera na pokrycie kosztów operacji , badań, hospitalizacji – to ponad 1000 zł :( kotek i tak miał pecha a nie powinien zaczynać dalszego życia z długami ;)


Jeśli ktoś chciałby odwrócić złą passę Peszka może wpłacić pieniążki
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem "na operację Peszka "

 

Zmieniony ( 25.03.2018. )
 
Koci konkurs plastyczno - fotograficzny

Wszyscy kociarze - niepowtarzalna szansa na ujawnienie talentu plastycznego lub fotograficznego :)

Kredki, farbki, aparaty w dłoń i malujemy koty :)

Szczegóły tu: (Kliknij)


 
Misie się znudziły...


Piękny choć chłodny wieczór. Okna rozświetlone setkami lampek, radosne głosy dzieci. Tak, to już wkrótce. W tamtym roku też było pięknie a ja wierzyłem że tak będzie zawsze. Z braciszkiem trafiliśmy do wspaniałego domu, mieliśmy nawet kokardki na szyi. Tuleni, głaskani kochani…
 A potem..ech. Chcieliśmy jeść. Czasem przebiegliśmy po stole. Czy naprawdę „byliśmy niegrzeczni”? nie wiem – chyba raczej byliśmy małymi głuptaskami, wierzącymi że wygraliśmy los na loterii. Kiedy zabrakło dla nas czasu „wypuszczono” nas na działkach. Obce miejsce, obce zapachy, bez jedzenia. Straszny czas. A teraz – znów zima, długa noc bez nadziei na lepsze życie.


Wigilia, ten szczególny dzień w roku, kiedy wszystko jest jasne, spokojne, radosne - dzień, w który wszyscy powinni się cieszyć stał się początkiem końca misiowego świata. Mała puszysta kulka która niestety urosła. A potem mnóstwo spraw i brak czasu żeby zając się kłopotliwym prezentem. Misie, jak tysiące innych kotów skończyły na działach. A one pamiętają. Chcą do domu, na kanapę, do swoich miseczek.
Jeden z Misiów miał szczęście, pojechał już do domu. Drugi – samotny smutasek czeka. Jest młodym Kocurkiem, miłym, pięknym, prawie bengalskim.
Wykastrowany, umie korzystać z kuwety
Najlepiej chyba czułby się w domu wychodzącym
Tel. 506 137 081


Zmieniony ( 04.08.2019. )
 
Jedna kreska = wyrok śmierci
Jestem Lola, który nigdy nie będzie miała domu, swojego posłanka, miseczki, mojego człowieka. Mieszkam w lecznicowej klatce, pogłaskany przez panią doktor lub wolontariuszkę. Patrzę na przychodzących ludzi bez nadziei – mruczę, tulę się a mimo to zawsze wybierają innych.
To takie niesprawiedliwe. Ja nie mam jeszcze roku. Chciałbym biegać, broić, a potem mruczeć na zaprzyjaźnionych kolanach. Tych tylko dla mnie, najukochańszych.  Nie będę ich miał, jeśli nie dostanę szansy. W teście na białaczkę wyszła mi bledziutka kreseczka. Mam w sobie wirusa, który może się nigdy nie uaktywnić. Ale może też sprawić, że zacznę chorować. Jeśli nie będę miała domu – umrę w ciągu kilku miesięcy. W domu moglałbym żyć spokojnie przez parę lat. Nie mogę mieszkac z innymi kotami bez wirusa – strasznie mi przykro, kocham się bawić.

Lola to urocza koteczka. Cichutka, spokojna – jest jak dzieci, które wiedzą, że ich czas na tym świecie może być krótszy niż innych. Tuli się do każdego, wygląda, zagaduje. Czeka na kogoś, kto podaruje mu swoją miłość, kto podaruje jej szansę na życie.
Pomimo iż kocha inne koty powinna zamieszkać w domu sam lub z kiciem FELV+.
Jest zaszczepiona, wysterylizowana,  ma książeczkę zdrowia.
Tel. 506 137 081 Jagoda


 
Umrzeć, tego się nie robi kotu (W. Szymborska) - jest dom:)

Edit: kotki mają dom :)

Gdy wsłuchuję się w głosy na klatce wydaje mi się, że zaraz wrócisz, pogłaszczesz mnie i przytulisz. Będzie tak jak zawsze – usiądziemy na kanapie, obejrzymy coś, będę mógł Ci pomruczeć o tym co dziś się wydarzyło.
Tak bardzo chciałbym, żeby ten czas powrócił. Tak bardzo za Tobą tęsknię…
Twoja rodzina powiedziała, że już nigdy nie przyjdziesz. Powiedzieli, że już nie mogę tu mieszkać, że musimu radzić sobie sami. W moim domu będą mieszkać teraz ONI, dla nas nie ma tam miejsca. Została tam tylko moja miseczka, nasz fotel  i cisza…


Kolorowa MONIA i czarny BAMBI to kilkuletnie kotki którym runął cały świat – zmarł ich ukochany pan. Zostały zupełnie same. Dwa koty w pustym mieszkaniu.  
Jeśli nie zdarzy się cud ich dramat będzie się pogłębiał. Na święta muszą opuścić mieszkanie. I prawdopodobnie zostaną rozdzielone. A są dla siebie teraz całym światem. Przebywają razem i bardzo się kochają od kociństwa. Nawet zasypiając rozglądają się za sobą.
Kotki są wyjątkowe: bardzo miłe,  delikatne,  rodzinne, łagodne , nierozbrykane, lubią się bawić i przytulać. Usiłują wciąż nawiązywać kontakt z opiekunem, chcą być noszone na rękach, siedzieć na kolanach. Ich nagrodą jest ludzki dotyk, mizianie za uszkami. Przytulając się cichutkim terkoczącym mruczankiem przekazują jak bardzo są wdzięczne. Przyjaźnie nastawione do obcych z ciekawością witają gości. Z otoczeniem kontaktują się pomrukując i cichutko pomiaukując.
 Ich ukochane zajęcie to obserwacja świata za oknem, polowanie na muchy i inne latające stwory.
To prawdziwe kanapowce. Kochają dom - to ich całe życie, tylko takie znają. Są zadbane, czyściutkie i bardzo grzeczne: nie drapią mebli i dywanów, choć kochają na nich leżeć. Bezbłędnie kuwetkują.
Kotuszki mogą mieszkać z innymi zwierzakami.
Za pieszczotę i pełną miskę oddają całe swoje serce.
Są odrobaczone, wysterylizowane i zaszczepione.
Kontakt: Ania-514 979 464


 

Zmieniony ( 31.12.2017. )
 
Człowiek zawiódł na całej linii - może będzie lepiej?
Edit: kocik ma dom :)
Nie będę czarował was opowieścią o tym jakim byłem słodkim maleństwem. Widać co się dzieje – kocie dzieci (skromnie dodam – w najpiękniejszym kolorze mojego futra) znajdują domy szybko. Są ‘słodkie’, ‘pusiate’itd…
Też byłem. I co z tego? Kochałem moją Panią. Tak bardzo, że nie wiem czy można bardziej. I co z tego? Straciłem i ją i mój dom. Nie, nie „poszedłem sobie” jak to się mówi. Urodziło się dziecko i nie było już dla mnie czasu. Starałem się. Naprawdę bardzo się starałem dopasować. Nie przeszkadzać. Tulić się, mruczeć, być grzecznym. A i tak wylądowałem na podwórku.
Tu jest tak zimno. Wiecie, ja dotąd drzemałem przy grzejniku. Nie mam zimowego futra. Ja nawet nie lubiłem siedzieć na oknie! Błagałem o pomoc.
W pewnej chwili zacząłem myśleć, że może jakoś się ułoży–pani zaczęła mnie karmić, wpuściła na balkon. Kiełkowała we mnie nadzieja … Nawet ją polubiłem, zaufałem, pozwoliłem sobie na mruczanki na kolanach...
Tylko, że zaniosła mnie do lecznicy. Powiedziała, że przeszkadzam jej i sąsiadom. Że mnie nie odbierze i mogą mnie sobie uśpić…
Powiedzcie, ale tak szczerze: co ja mogę teraz myśleć o człowieku?
 
Garfield jest ogroooomnym, pięknym, kilkuletnim  kocurem. Taki kot „dwa w jednym”. Został przyniesiony do lecznicy a pani oświadczyła, że przychodzić do niej nie może i można go uśpić. Kotek bardzo źle znosi zamknięcie. Jest bardzo duży, więc lecznicowa klatka jest bardzo niewygodna. Leży w klatce, nie mając ochoty nawet podnieść głowy. Zrozpaczony kot którego człowiek zawiódł na całej linii :(
Szuka pilnie domu – najlepiej wychodzącego lub po prostu miejsca „przy domu” gdzie mógłby sobie spokojnie żyć, przytulić się czasem, pomruczeć w zamian za pełną miskę.
Kotek jest już po przeglądzie weterynaryjnym, odrobaczony, wykastrowany. Testy FElV/FIV ujemne.

Kto przywróci Garfieldowi wiarę w człowieka?
Tel. 504 572 006 Paulina (proszę dzwonić po 16)

Zmieniony ( 09.12.2017. )
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»