Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
Serdeczne świateczne życzenia :)


Drodzy Koci Przyjaciele

W tym szczególnym czasie chcielibyśmy życzyć Wam tego, co najlepsze. Mnóstwo radości, miłości i ciepła. I tego, żebyście nigdy  nie utracili swojej wrażliwości na krzywdę „braci mniejszych”
Mnóstwo ciepłych myśli dla Was i Waszych zwierzaków

Zespół Kotkowa



 
Piracik prosi - zagłosuj, pomóż tym którzy zostali.

Hej,sprawa jest.
Duża powiedziała, że jest głosowanie. I można wygrać duuuuużo jedzonka.
I wiecie, ja bardzo was proszę. Zagłosujcie.

Ja pamiętam jak to jest być głodnym. Zobaczcie jaką miałem minkę:


Dzięki wspaniałym Paniom doktor i MOJEJ Dużej moge wyglądać tak mrucząco:



Ale Smutny. I Mruczelka. I Skarpetek. I te wszystkie super koty które zostały.
One tak bardzo chciałyby mieć nadzieję na coś pysznego.
Mogę na Was liczyć, prawda?

Głosowanie nie jest trudne:
Jeśli ktoś już głosował na tym forum – wystarczy zalogować się i oddać głos :)
Jeśli jeszcze nie to:
1. Zarejestruj się na forum
http://www.krakvet.pl/forum/index.php

2. Zaloguj się i napisz dowolny post, w dowolnym wątku, np. tu:
http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=14611

3. Wejdź w zakładkę „Pomoc dla schronisk” i wybierz:
Głosowanie na  schronisko, które otrzyma pomoc- grudzień 2015

http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=19053

I oddaj głos na Fundację Kotkowo:)

(Jest napisane, że wątek jest zamknięty. Jednak po zalogowaniu można kliknąć kółeczko w ankiecie, nie da się dopisać niczego w wątku ;)

Przy głosowaniu zostaniesz poproszony o nr telefonu - służy tylko do weryfikacji głosu (przychodzi SMS z kodem). Sprawdziliśmy już wielokrotnie, że nie przychodzą potem żadne reklamy  :)

Kotki  liczą na Was!

Możesz nam również pomóc informując o naszym udziale w głosowaniu: pobierz i wydrukuj ulotkę

W razie jakichkolwiek problemów, piszcie: Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć  

Zmieniony ( 16.06.2017. )
 
Dziękujemy młodzieży ze Szkolnego Klubu Wolontariusza w ZSR w Dojlidach

Dziękujemy Pani Opiekun i Młodzieży ze Szkolnego Klubu Wolontariusza w ZSR w Dojlidach za zbiórkę karmy :)

Zmieniony ( 09.12.2015. )
 
Piracik dziękuje w imieniu swoim i kolegów:)

Hej to ja, Piracik. Mam się lepiej. Nie mam wprawdzie oczka, ale jestem u fajnej pani doktor. I chyba komuś się spodobałem. Tylko cicho-sza, żeby nie zapeszyć.
Trzymajcie kciuki.

Smutny też ma się lepiej - do adopcji to jeszcze hoho, ale pojechał do domu tymczasowego. Nazywają go tam Robokotem bo ma druty w łapie.
Ma fajny zwyczaj: siada obok człowieka i patrzy czekając. Jeśli tylko ktoś zwróci na niego uwagę,
jakaś siła nadprzyrodzona  wywraca kota na plecy, łapy mu się rozpadają w czterech kierunkach i jest cały gotowy do
czochrania/głaskania:) Jeszcze tylko oswoi się demonami typu drukarka, odkurzacz i rehabilitacja psychiczna będzie zakończona;)


To wszystko nie byłoby  możliwe, gdyby nie kochani cioci i wujkowie, którzy okazali wieeelkie serce i wpłacili pieniążki na nasze operacje.Dziękujemy mrucząco.

A tu jeszcze ja - wypoczywam. I mruczę sobie cicho o nowym domu...

Zmieniony ( 07.08.2017. )
 
Kotki serdecznie dziękują Sklepom ZOO-Cel i Gazecie Nieznany Białystok za karmę

Z okazji Mikołajek kotki czekała przemiła niespodzianka. Sklepy ZOO-Cel przekazały 100 kg karmy  suchej i 100 puszek. Pośredniczył przemiły Pan Ratuszek - sympatyczna białostocka inicjatywa.


Kotki cieszą się z baaaaardzo, że są tak mili sponsorzy oraz osoby "pozytywnie zakręcone", którym los kotków nie jest obojętny.

 

Zmieniony ( 08.12.2015. )
 
Mamy festiwal połamańców

Miau - niedawno  Piracik opowiadał o operacji Łaciatego,  połamanej łapce Pręgowanej i Saszy. To nie koniec. Duże już dawno osiwiały. Bo znalazłam się ja – urocza, elegancka, skromna (przede wszystkim:skromna) koteczka. Mam połamaną miednicę. Pamiętam tylko, że nie udało mi się uciec przed kopniakiem. Nie mogłam chodzić, nie mogłam uciec, nie mogłam nic. Na szczęście ktoś pochylił się nad płaczącym prawie zamarzniętym kotkiem. Pan doktor powiedział, że nic mi nie będzie – muszę tylko przez 4 tygodnie mieszkać w klatce. Tak się ucieszyłam, że wyzdrowieję że nawet nie marudzę z powodu tej klatki. I tak nieśmiało spytam – może ktoś mnie zechce? Tu w lecznicy nie jest źle, ale gdybym miała Dużych dla siebie. Gdyby mnie ktoś pokochał… Duże na pewno pożyczą klatkę a ja obiecuję – będę w niej siedzieć grzecznie aż wyzdrowieję.

Bo wiecie – tyle kotów potrzebuje miejsca. Ja nie wiem co jest -  Ślisko czy co? Łapy się kotom rozjeżdżają? Duże się martwią co dalej będzie jak mróz chwyci - trzeba będzie inwestować w zimówki ;)

A tak serio – to przyjechał też Smutny – miał paskudnie poharataną łapę. Już ma złożoną, ale chyba nada go boli. Siedzi w kąciku i patrzy. Tylko jak ktoś przyjdzie to wystawia łepek do głaskania, może dzięki temu boli go trochę mniej?

 

W ostatnich dniach do Fundacji trafiły 2 kolejne „trudne” koty : urocza Mruczelka z połamaną miednicą i Smutny z połamaną łapką. Mruczelka jest młodziutką uroczą koteczką, piękną, długowłosą. Bardzo grzeczną, zupełnie jakby rozumiała, że zamknęcie w klatce  jest dla jej dobra.


Bardzo spokojnym kotem jest też Smutny. Potrzebuje domu, choćby tymczasowego, w którym ktoś go pogłaszcze i pozwoli  ćwiczyć łapę.

Oba mają nadzieję, że znajdzie się dla nich dom,  nawet tymczasowy,  w którym będą mogły doświadczyć terapeutycznej mocy domowego ciepła i odrobiny miłości.

Jeśli chciałbyś przygarnąć (lub przyjąć na tymczas) Mruczelkę lub Smutnego napisz.

Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

  Mruczelce możemy pożyczyć klatkę wystawową  w której powinna przebywać jeszcze  ok 4 tyg. Smutny powinien rehabilitować łapę i zażywać ruchu.


 

 
Opowiem Wam o kumulacji...

Miau. Miałem siedzieć cichutko, ale opowiem. Bo Duże chyba nie dają rady

Najpierw o mnie. Jestem malutki, uroczy, kochany i…skromny;) Od 2 tygodni, odkąd jestem głaskany nawet zacząłem w to wierzyć-wszyscy w lecznicy mnie tulą,  noszą i podziwiają– czasem tylko mają smutne miny. Wiem, wiem. Ładny nigdy nie będę – kiedy mnie wyrzucono z domu zachorowałem. Nie chcę wracać do tych strasznych dni. Bardzo bolało mnie oczko. Znalazła mnie fajna Duża, wiem, że uratowała mi życie. Niestety – nie udało się uratować mojego oczka. Ale nie martwcie się. Jestem dzielny. No i już mnie nie boli. Przytulam się do każdego, obejmuję łapkami za twarz, całuję noskiem  - bardzo się staram, żeby ktoś uznał, że zasługuję na dom. Tylko czasem (ale mówię wam, tylko w nocy, kiedy jestem sam chlipię sobie cichutko w kocyk, że może przecież być tak, że nikt mnie nie pokocha. Tyle jest pięknych  i miłych i … niechcianych kotów. Czemu ktoś miałby chcieć mnie?
No dobra, nie będę się rozczulał. Są biedniejsi ode mnie.


Na przykład taki Łaciaty. W tym tygodniu trafił nie mogąc złapać tchu. Okazało się że ma coś takiego trudnego…oo! Wiem! Przepuklinę przeponową. Nastraszyli go strasznie, że nawet jeśli znajdą się pieniążki na jego operację to może jej nie przeżyć. Trząsł się jak galaretka. Ale się udało. Zdrowieje. Oddycha.



Jest też Pregowany – był cały we własnej, zaschniętej kupie oraz błocie, cały roztrzęsiony, wychudzony, skulony jak skamieniały pomnik.. Duża która go znalazła okazała mu wiele serca i pewnie byłoby dobrze. Ale…ma połamaną łapkę. Paskudnie. Strasznie płacze. Panikuje, że trzeba będzie ją obciąć. Pocieszam go, że skoro można żyć bez oczka to i bez łapy można ale on wtedy tylko ucieka z płaczem.
Najwięcej szczęścia miał Sasza. Znaczy się  też jest biedny – znaleźli go wychudzonego, odwodnionego i ze złamaną łapą. Miauczał tak, że było go pewnie słychać na pół miasta. Ale – ładni mają szczęście. Nie dość, że łapka sama zaczęła się zrastać to domki się o niego biją. Ech, chciałbym być taki ładny jak Sasza


Duże też są biedne. Bo my wszyscy znaleźliśmy się w ciągu jednego tygodnia. Mówią, że przecież nie mogliśmy zostać na ulicy. I teraz martwią się, kto nas zechce. I martwią się też (wiem wiem, tego miałem nie mówić) że nie wystarczy pieniążków na nasze operacje. Bo kumulacja. Tak więc jeśli  ktoś chciałby się podzielić pieniążkami na nasze leczenie lub słyszał o dobrych domkach dla takich uroczych kotów to powiedzcie Dużym, żeby się już nie martwiły, co?


Piracik, Łaciaty, Pręgowany i Sasza faktycznie stanowią kumulację. Tyle kociego nieszczęścia w ciągu zaledwie tygodnia. Skomplikowanego, wymagającego poważnych operacji. Przeważnie jakoś radzimy sobie na bieżąco nawet w przypadku skomplikowanych zabiegów min dzięki miłym podatnikom, którzy podzielili się 1% podatku oraz wsparciu z Urzędu Miasta. Mamy nadzieję, że koci przyjaciele pomogą choć częściowo w  pokryciu kosztów operacji Łaciatego (900 zł) Pręgowanego ( 800zł)
Ale o wiele bardziej marzą się nam kochające domki dla tych wyjątkowych kiciów. One już przeżyły wiele złego – potrafią więc docenić dobrych ludzi i odwdzięczyć ogromem miłości  emanującej z kocich serduszek.

Nasze konto: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
BOŚ SA, Oddział w Białymstoku
Tytułem: darowizna na leczenie i opiekę nad kotami oraz swoje Imię i Nazwisko 

 
Kasztanek spadł z drzewa ;)

Ah ta jesień...nie tylko liście spadają z drzew ale i koty ;)
Co najmniej dwa dni siedział przestraszony, mokry i głodny na drzewie!
Niedzielna akcja z udziałem straży pożarnej zakończyła się powodzeniem - kotkowo pozyskało takiego oto Kasztanka...

Kasztanek jest oswojony, pewnie ktoś go wyrzucił, a on przestraszony,wszedł na drzewo i nie potrafił zejść. Wszyscy w blokach nieopodal
słyszeli błagalne miauczenie kotka, były próby wejścia na drzewo, wabienie, niestety ale nic nie przynosiło rezultatów. Przespał noc na
drzewie - myślano "w końcu zejdzie". Nie zszedł. Finalnie straż przyjechała z pomocą, a wtedy Kasztanek postanowił spaść z
drzewa i schować się pod auto, ale nie zdążył czmychnąć sprawnym rączkom naszej  wolontariuszki Jagody! Ciach do transporteka i jedziemy jeść i się suszyć :)
Kasztanek dochodzi teraz do siebie w domu tymczasowym i pilnie szuka kochającego domu stałego, bo tymczas na którym jest pęka w szwach.
Kocurek został odpchlony, odrobaczony, na dniach zostanie wykastrowany.
Kontakt Jagoda 506 137 081


 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»