Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
Naszą mamusię zabił samochód...

Czy tu są jacyś dobrzy ludzie? bo bardzo ich potrzebujemy:(
Naszą mamusię zabił samochód. siedzieliśmy przy niej, pacaliśmy łapkami, a ona nie chciala wstać.
Gospodarz zabrał nas, wsadził do klatki po królikach. Tylko zapomniał karmić.
Było nam tak smutno że w sumie mogliśmy tam umrzeć. I pewnie by tak się stało -letniczka która nas zobaczyła spytała czy nie lepiej byłoby nas zakopać i byłoby "po problemie"?
Uratowała nas jej córka, zawiozła do miasta. Trafiliśmy do kolejnej klatki - ale i tak nie mieliśmy siły się ruszyć. Potem wstaliśmy na łapki. Potem zaczęliśmy broić.
A teraz - no cóż. Mamy dom na chwilę. Co będzie jeśli nikt nas nie pokocha? boję sie myśleć.
Więc proszę z głębi kociego serduszka - pokochaj nas...


Clem i Marcelle to dwie małe koteczki. Uratowane, odchuchane, zdrowe.
Obecnie wesołe i energiczne, umieją pięknie mruczeć
Są też dobrze wychowane, umieją korzystać z kuwety.
Bardzo proszą o dobre domy.
tel. 697009416, Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

 

 
Hej, człowieki!

Tak bardzo już chcę do domu. Już nawet nie pamiętam jak to jest móc normalnie biegać i broić.
Od tak dawna klatka i klatka. Na początku byłam bardzo chora. Strasznie mnie bolało. Panie doktor mówiły- walcz malutka, jesteś przecież dzielnym kotkiem. I ja się starałam, trzymałam się życia wszystkimi pazurkami. Miałam nadzieję, że wyzdrowieję, że ktoś przyjdzie, spojrzy na mnie, pokocha. Że będę miała dom - taki najlepszy, na zawsze. Który wybaczy mi że czasem coś nabroję (ale naprawdę, niespecjalnie, naprawdę staram się być małym kotkiem)
Może też ktoś pokocha Diablo? On też tak bardzo chciał przeżyć. A teraz widzę, jak z każdym dniem staje się smutniejszy, siedzi ze zwieszonym noskiem. Po co wyzdrowieliśmy? Żeby teraz siedzieć w więzieniu?
Proszę, pomyśl o nas. Może to dla Ciebie będzie bić moje serduszko?
Mini i Diablo to dwa urocze maleńtaski. Są bardzo dzielne, wygrały walkę z tyfusem. Wyciągają łapki do każdego przechodzącego - proszę, pokochaj mnie!
Kota przebywa  w Klinice Białostoczek (Białostoczek 13A), gdzie można przyjść i odwiedzić tę słodycz :)
tel. 697 117 364, Paulina

 

 
Dobra zmiana w praktyce :)
Dobra zmiana w praktyce- chodził sobie puchaty kotek. Marniał. Nikt się nim nie przejmował - a długie futro to straszny problem na podwórku - kołtuni się i boli :(
Pewnie by sobie umarł pod krzaczkiem ale ulitowała się miła p. Magda. Uparła żeby kotka złowić. Podleczyć. Ogolić! Początkowo nie był mega szczęśliwy, może nawet trochę dokuczał.
Ale to mądry kot - zrozumiał, że dokonała się dobra zmiana. I teraz kwitnie na kanapie.

Pani Magdo, dzięki za wielkie serce. Mrau <3

Zmieniony ( 12.09.2017. )
 
Kicia Połamanka - będzie happy end?

Urodziłam się na wsi. Mama uczyła nas że ludzie nie są dobrzy, że trzeba ich unikać. Ja zawsze byłam ciekawska, mama mówiła że moje 9 żyć wykorzystam w ekspresowym tempie. Znalazłam miłą małą panią – takiego niedorosłego człowieka którego bardzo polubiłam. Przychodziła a ja mruczałam jej o swoich kocich sprawach.

Ale latem w gospodarstwie było więcej ludzi. Też takich niedorosłych – myślałam, że nie mam się czego bać.  Dwóch z nich kiedyś dopadło mnie na stryszku, mieli jakieś dziwne narzędzia, byli tacy głośni. Zaczęli mnie szarpać, spierać który z nich „to zrobi” (nie wiem co i chyba nie chcę wiedzieć)

Cudem się wyrwałam, biegłam i.. spadłam. Coś chrupnęło w mojej łapce, poczułam straszny ból. Ale biegłam dalej, schowałam się tak, żeby nikt nie mógł mnie znaleźć. Siedzialam tam przez wiele dni. Strasznie się bałam. Bardzo mnie bolało :( Moja śliczna łapka spuchła jak balon, coś z niej wystawało. Na początku cierpiałam strasznie, potem chciałam już tylko żeby to się skończyło.
Znalazła mnie „moja” dziewczynka. Z płaczem pobiegła do domu – ale co może dziecko? Duzi powiedzieli że chyba zwariowała?! Nie będą przecież leczyć.. kota! Mogą co najwyżej dobić.  Ale mała się nie poddała - pokazała mnie pani doktor, która przyjechała do chorej krowy. Ta złapała się za głowię mówiąc że z otwarym złamaniem nie mogłam przecież przeżyć tak długo. A jednak…
Mam teraz w łapce druty. Siedziałam długo w klatce. Ale mam nadzieję. Na to, że będę żyć i nie będę musiała tam wrócić.
Pomóżcie mi , proszę.
Połamanka jest niesamowitą kocinką. Śliczna, ułożona, czyściutka. Zupełnie jakby nic innego nie robiła tylko leżała od kocięctwa na kanapie. Jest też niesamowitym pieszczochem – jakby chciała nadrobić czas w którym nie miała do kogo się przytulić.
Obecnie czeka na drugą operację – wyjęcia drutów z łapki.


I bardzo szuka też swojego człowieka.  Miła pani, która pozwoliła jej odetchąć od lecznicowej klatki wyjeżdża pod koniec lipca.  Nie pozwólcie, żeby kicia musiała wracać na wieś, ona jest naprawdę wyjątkowo dzielną i miłą kotulką.
Tel. 533 509 462 Magda
 Kicia potrzebuje też pieniążków na pokrycie kosztów operacji – trzeba było ją ratować bez względu na marny stan konta, ale dług trzeba spłacić.
Wpłat można dokonać na konto:
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem „Dla połamanki”

 

Zmieniony ( 13.07.2017. )
 
Twój głos = nasze życie. Zagłosujesz?


Sprawa jest. Duże mówią, że jest konkurs i można wydać duużo karmy.
I wiecie, ja bardzo was proszę. Zagłosujcie.

Ja pamiętam jak to jest być głodną. Byłam bardzo biedna, mieszkałam w ogromnym stadzie kotów, brudna i głodna:

Dzięki wspaniałym Paniom doktor i Dużym które nas wyciągnęły z tego piekła moge wyglądać tak mrucząco:


Ale te wszystkie super koty które zostały....
One tak bardzo chciałyby mieć nadzieję na coś pysznego.
Mogę na Was liczyć, prawda?

Głosowanie nie jest trudne:
Jeśli ktoś już głosował na tym forum – wystarczy zalogować się i oddać głos :)


Jeśli jeszcze nie to:
1. Zarejestruj się na forum
http://www.krakvet.pl/forum/index.php

2. Zaloguj się i napisz dowolny post, w dowolnym wątku, np. tu:
http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=14611

3. Wejdź w zakładkę „Pomoc dla schronisk” i wybierz:
Głosowanie na  schronisko, które otrzyma pomoc- czerwiec 2017
http://www.krakvet.pl/forum/viewtopic.php?f=18&t=20689

I oddaj głos na Fundację Kotkowo:)

(Jest napisane, że wątek jest zamknięty. Jednak po zalogowaniu można kliknąć kółeczko w ankiecie, nie da się dopisać niczego w wątku ;)

Przy głosowaniu zostaniesz poproszony o nr telefonu - służy tylko do weryfikacji głosu (przychodzi SMS z kodem). Sprawdziliśmy już wielokrotnie, że nie przychodzą potem żadne reklamy  :)

Kotki  liczą na Was!

Możesz nam również pomóc informując o naszym udziale w głosowaniu: pobierz i wydrukuj ulotkę

W razie jakichkolwiek problemów, piszcie: Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

 
W imię miłości zgotowała im piekło :(


Jestem Mimi i chciałabym móc napisać, że jestem wesołym kotkiem i szukam domu. Niby takie proste – niektóre kotki mają szczęście – rodzą się w domach, śpią w ślicznych koszyczkach. A ja – no cóż, widziałam tak wiele, że wydaje mi się, że nie mam 7 tygodni a wiele lat.
Moja mama urodziła nas w strasznym miejscu. Niby dom, ale dla nas stał się piekłem. Oprócz mojej mamy mieszkało tam 8 innych kotek. Dużo kocurów. I masa maluchów. Nie umiałam ich nawet policzyć. Nie wiem, ile razy widziałam, jak któryś z nich chorował, cierpiał, umierał.
Pomimo iż mama bardzo się starała – nie była w stanie uchronić nas przed chorobami. Było ciasno. I strasznie brudno. Tak lubię czystość i porządek a nie dało się przejść aby łapką w coś nie wdepnąć.
Dwa dni temu odszedł mój kochany braciszek – taki maleńki, puchaty, bezbronny. W ciągu kilku dni z jego ślicznych oczków została krwawa miazga. Cierpiał tak strasznie, że jego płacz rozdzierał mi serce.
A pani mówiła że nas kocha i nie odda nikomu. Włos mi się jeżył kiedy tego słuchałam. Myślałam, że wszyscy umrzemy w tym strasznym miejscu…


Kotki z ul. Pieczurki mieszkały w tragicznych warunkach. 9 kotek, 7 kocurków i ponad 20 maleństw. Brudne, głodne, zrozpaczone kocie dzieci. Ich „opiekunka” wierzyła w „prawa natury”, zwróciła się o pomoc dopiero kiedy w domu okociło się jej 9 kotek!!! Zmusiła te mądre i czyste zwierzęta do życia w głodzie i własnych odchodach. W imię „miłości” zgotowała im piekło…
Trudno opisać jak wyglądało nasze pierwsze spotkanie. Z każdego kątka, dziurki, zakamarka biegły maleńkie, brudne, chore kociątka krzycząc: „tak, wybierz mnie, błagam, zabierz mnie stąd” A my musiałyśmy wybierać :(

W pierwszej turze pojechało 12 najbardziej chorych maluszków. Kilka z nich umarło w ciągu pierwszych kilku godzin pomimo udzielonej pomocy. Kocie mamy pojechały na sterylizację.  Żadna z nas nie spała w nocy myśląc o tych, które pozostały.
Zabrałyśmy 10 kolejnych i…nie wiemy co dalej.
Kociaczki mają od 3 do 7 tygodni, testy FELV/FIV u kilku losowo wybranych kocic wyszły ujemne. Siedzą upchnięte w lecznicowych klatkach. Po 10cio dniowej kwarantannie, jeśli nie dopadnie ich jakaś zaraza (tfu tfu) będą BARDZO potrzebowały domów tymczasowych. Pomimo najszczerszych chęci taka ilość kotków nie rozda się w ciągu  kilku dni :(

Wierzę, że nie pozostawicie ich bez pomocy. Maluszki bardzo Was potrzebują.

Proszą o:

  • Domy tymczasowe
  • Dobre jedzonko dla kociąt – można je zostawić np. w zaprzyjaźnionych lecznicach
  • Pieniążków na pokrycie kosztów leczenia 

Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem „Darowizna dla maluszków”

 
NO i się pojawiły :(

NO i się pojawiły :( Niby wiadomo było, że tak będzie, ale każde kolejne niepotrzebnie urodzone kocięta to wielka przegrana naszej empatii:( A jeśli dzieci to kotki domowej- również dowód na brak serca opiekunów (lub ogólne nieogarnianie rzeczywistości, bo średnio ogarnięty nawet człowiek widzi, że niechcianych kotów jest o wiele za dużo, że będą błąkać się, cierpieć i umierać, pomimo iż "maleńkie były takie słodkie")

I mamy efekt: kociaki w folii po sianokiszonce, kociaki wystawione w krzaki, pakiecik wyrzucony do śmietnika.
Naród nam się jakiś taki wrażliwy zrobił: można było przecież zaciukać łopatą a tu "tylko" wyrzucił do śmietnika. No "człowiek" brzmi dumnie, czyż nie?

Pomyślcie proszę, może gdzieś jeszcze biega 'odbezpieczona" kotka?
Może ktoś chce stać się  dobrym duchem maluszków i zasponsorować żerek&żwirek?
Może ktoś chciałby przechować troszkę maluszków?
Przy takiej pogodzie brak schronienia może je kosztować życie.

Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem "Darowizna dla maluszków"

 
Nie ma tu dla was miejsca...

Pusto, cicho, smutno.
Zaraz wrócisz, dostanę coś pysznego, pogłaszczesz mnie i przytulisz. Będzie tak jak zawsze – usiądziemy na kanapie, obejrzymy coś, będę mógł Ci pomruczeć o tym co dziś się wydarzyło.
Tak bardzo chciałbym, żeby ten czas powrócił. Tak bardzo za Tobą tęsknię…
Wojtuś tez tęskni. Nie chce się przyznać - w końcu jest starszy, prawdziwy - facet kocurro. Stara się być dzielny. Ale ja widzę, że w jego oczach coś zgasło, siedzi wbity w kąt, nawet nie chce jeść. On! który oddałby własny ogon za kawałek kiełbaski :(
Twoja rodzina powiedziała, że już nigdy nie przyjdziesz. Powiedzieli, że już nie możemy tu mieszkać, że musimy radzić sobie sami.  W moim domu będą mieszkać teraz ONI, dla mnie nie ma tam miejsca. Została tam tylko moja miseczka, kanapa i cisza…
Od kilku dni siedzimy w klatce. Przychodzą do nas, zagadują. Ale co to za życie? Mieliśmy swoje ścieżki, swoje kocie sprawy. Teraz zostaliśmy skazani na odsiądkę w zimnej klatce. Lub śmierć.Może ona byłaby dla nas bardziej łaskawa?
Walterek i Wojtuś to dwa starsze, spokojne kocurki. Został przyniesione do uśpienia, ponieważ jego pani w podeszłym wieku trafiła do hospicjum. Starsze  kotki, które powininny ostatnie swoje dni spędzić w miejscu które znają, dają  poczucie bezpieczeństwa a nie w lecznicy, pośród obcych zapachów i nieznanych mu (choć troskliwych) ludzi. Teraz siedzą cicho w kąciku i patrzą na świat smutnymi oczyma.
Cuda się zdarzają, czy dla nich wydarzy się cud? Inaczej czeka je Wyrok śmierci czy dożywocie?
tel. 608 307 379 Kasia,  508 636 751, Aneta lub 85 7423 800 lecznica


 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»