Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Z ostatniej chwili...
Koci Mikołaje z SP 14
Serdecznie dziękujemy młodzieży i przemiłej p. Iwonie z SP 14 za jedzonko i pieniązki zebrane w szkole.

Kotki myślą o Was (już prawie) świątecznie :)


Fot miska.pl

Zmieniony ( 16.12.2016. )
 
Opowieść wigilijna

Tak bardzo czekałam na święta w tamtym roku. Byłam mała, a chyba wszystkie dzieci czekają na święta. Mama mi mówiła, że ludzie są wówczas lepsi. Że na pewo się ktoś zlituje i mnie weźmie.
Nie chciałam żadnych prezentów – tylko żeby mnie ktoś kochał. Żeby już nigdy nie czuć głodu, nie marznąć na podwórku, nie  siedzieć w lecznicowej klatce. 
I przyszli. Pokochałam ich od razu. Miła pani, dwie dziewczynki. Miałam być dla nich idealnym prezentem. Tak bardzo chciałam, żeby mnie zabrały, że prawie przecisnęłam się przez kratki. Udało się. Pojechałam do domu. Trochę tęskniłam do braci i sióstr, ale byli dla mnie tacy dobrzy.  Była choinka, światełka, zapachy, prezenty, ja z kokardką. 
Potem było trochę gorzej. Dziewczynki wróciły do szkoły. Nie miały dla mnie czasu. Kiedy chciałam się bawić, pani mówiła że: „jestem męcząca”, że mogłabym pospać. A ja przecież jeszcze byłam dzieckiem. Nie da się zrobić tak, żeby spać cały czas. Naprawdę się starałam – chodziłam, zaglądałam w oczy. A potem. No cóż. Zaczęły się ferie. Wyjechali. Sami.
Myślałam, że nie może być gorzej. Tak bardzo tęskniłam. Ale zawsze może być gorzej. Pani która miała się mną opiekować powiedziała, że „lepiej mi będzie na wsi, co się będę męczyć w mieszkaniu” A jak się przecież nie męczyłam wcale. Tu był mój dom i moi duzi. A ona zabrała mnie i wypuściła w jakimś gospodarstwie. Myślałam, że pęknie mi serce. Było zimno, strasznie. Nikt tam nie karmił kotów a ja przecież nie umiałam „sobie poradzić” Cały czas miałam nadzieję, że po mnie przyjadą. Przecież moje dziewczynki nie pozwolą żebym tak po prostu zniknęła. Biegłam na małych łapkach do bramy kiedy tylko słyszałam samochód. Ale nie przyjechały.
Dopiero kiedy trafiłam do lecznicowej klatki wyleczyłam się ze złudzeń.
Obok siedział Buniek.
Rok temu, o tej samej porze był rozkoszną małą kuleczką przewiązaną kokardką. Wydawało mu się, że jest w raju. Ciepły dom, uśmiechy ludzi odwiedzających właścicieli. Miał wszystko.
Niestety kilka miesięcy później nie był już taki maleńki. Nikt nie pomyślał, że potrzebuje opieki, zainteresowania, szczepień. Był przecież taki malutki i rozkoszny.  Za to zamykano go w łazience, żeby „nie przeszkadzał” Myślał, że z tęsknoty pęknie mu serce. Nikt go już nie przytulał, nikt nie mówił słodkich słówek. A potem wylądował w klatce.
Z drugiej strony siedział Smolik. Piękny, smolisto czarny i taki smutny. Miał być lekarstwem na bolące korzonki. Prezentem dla samotnej starszej Pani. Nikt nie pomyślał jednak, że nie jest poduszką elektryczną, że umie się przemieszczać, wskoczyć na meble, że potrzebuje kuwety i jedzenia. Starsza Pani może go i na swój sposób lubiła ale co mogła zrobić skoro sama nawet nie mogła wychodzić z mieszkania? Kiedy umarła kot podobnie jak większość jej rzeczy trafił na wysypisko.
W lecznicy mieszkały też inne koty, potraktowane przez ludzi jak zabawki czy szaliki. Dla ich opiekunów wyrzucenie niechcianych skarpetek było równie łatwe, jak wyrzucenie kota z samochodu. Marzenie o słodkim kotku pod choinką rozwiało się w poświątecznej codzienności.
Bo kot i owszem. Jest słodki. Ale może też biegać i rozrabiać. Potrzebuje opieki, uwagi, czułości, czasu. Kuwety, jedzenia, czasem choruje. Nie może być zakupowym impulsem, to najgłupsza niespodzianka jaką można wymyślić.
Dzieciom zaś, co najwyżej, można kupić pluszowego kotka, który nie będzie cierpiał, gdy się znudzi i zostanie ciśnięty w kąt.


To mówiłam ja, Mruczka. Jeśli jesteś inny i marzysz o dobrym kocie to czekam na Ciebie. Tylko proszę, Człowieku, nie zawiedź mnie.
Tel. 506 137 081, Jagoda


 

 
Dobra zmiana :)
Ku pokrzepieniu serc obrazek jak odrobina serca może stać się przyczyną dobrej zmiany ;)
Kotek "padł pod stopy" p. Izy w Sowlanach. Ona nie tylko nie przeszła obojętnie ale zajęła się zwierzem, znalazla mu na kilka dni dom tymczasowy.
Pomogliśmy w opiece wet i doprowadzeniu kota do używalności.
Kić w międzyczasie też nie próżnował - bez litości zawojował serce "mamy zastępczej" ;)

Niewiele trzeba (choć dla tego kota znaczy to bardzo wiele) żeby uratować życie...

Zmieniony ( 09.12.2016. )
 
Kotki dziekują sklepowi bdkarma za pyszne jedzonko:)


Kotki serdecznie sklepowi www.bdkarma.pl dziękują za pyszne jedzonko :)

 


 
Kotki zapraszają do zbiórki karmy w sklepie ZOO CEL na Madro

Kochani, nasze koteczki głodne. Jakby ktoś się wybierał na shoping na madro to można wesprzeć koteczki jakimś pysznym żerkiem ;)

 
Kotki głodne:( Może by tak zbiórkę karmy? ;)

Kotki dziękują serdecznie Wychowawcom Podwórkowym os. Piasta i całej Grupie :)
I od razu pytanie - czy są jakieś pozytywnie zakręcone jednostki?  Nauczyciele szkół i przedszkoli, a przy tym kocioluby niereformowalne?
Dzielna młodzież z kół wolontariatu?
Kotki nasze głodne :(  Może by tak jakąś fajną zbiórkę karmy?
Kotki będą mruczeć o Was ciepło wcinając te pyszności.
Dzieciaki się uwrażliwiąna potrzeby zwierzaków, grupy wolontariackie się rozruszają...
(Pani z kotkowa może przyjechać opowiedzieć o zwierzakach )
Same korzyści ;)
Jeśli ktoś ma ochotę i możliwość to plis o info - Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć

 


 

 
8-9.10.2016 - odwiedź nas podczas wystawy kotów!

Wszystkich kociolubów zapraszamy do odwiedzenia Międzynarodowej Wystawy Kotów Rasowych, która odbędzie się w Białymstoku w dniach 8-9 października 2016 roku (sobota - niedziela). Podczas wystawy będzie można podziwiać kocie piękności, nabyć profesjonalne akcesoria i karmy dla kotów oraz spotkać się z miłośnikami tych tajemniczych zwierząt.

To również doskonała okazja do tego, aby "na żywo" spotkać kotkowo.pl - nasi wolontariusze chętnie udzielą wszelkich rad dotyczących opieki nad kotami, przedstawią działania fundacji, jak również pomogą w podjęciu decyzji o adopcji kota, założeniu domu tymczasowego czy wolontariacie.

Wystawa odbędzie się w hali sportowej Uniwersyetu w Białymstoku, przy ul. Świerkowej 20a. 

Wszystkich chętnych zapraszamy w sobotę i w niedzielę od godz. 10.00 do 17.00.

Nie może was tam zabraknąć!

 

 
Lewiatanek - też jestem dzielny...

Ech, nie umiem tak ładnie mówić jak Uparciuszka. Wiadomo-dziewczyna, one mówią o tych wszystkich no..emocjach. A ja jestem chłopak (podobno dzielny). Miałem tak samo zepsuty brzuszek - przepuklina przeponowa.
Wiecie, chodziłem sobie to tu to tam. Któregoś razu nie zauważyłem samochodu. Leżałem przy drodze tak długo.Tak mnie bołalo. Zacząłem się dusić, podciągnąłem się na łapki. Kiedy trafiłem do mojej opiekunki musiałem opierać się o klatkę, nie mogłem się położyć, dusiłem się. Przez dwa dni nikt nie wiedział co mi jest a ja już byłem tak zmęczony, że wszystko było mi obojętne. Potem okazało się, że mam to co Uparciuszka  - przepuklinę przeponową. Ona jest fajny kot -podzieliła się ze mną swoimi pieniążkami, jestem już po operacji. I śpię. Jest cudownie. Móc tak sobie spać i się nie dusić
.
Jak już pośpię to chciałbym mieć dom. Taki wiecie - kochany, na zawsze i wogóle. Jestem naprawdę fajny kot. Takie mądry i ładny i mięciutki( i skromny) Bardzo lubię się przytulać. I spać. Aha - i lubię jeść. I spać.
Lewiatanek jest młodym kocurkiem. Nie wymada juz dalszego leczenia. Jest kochany, mądry, łagodny.
Kotek jest wykastrowany
tel. 506 137 081 Jagoda
Kotek pięknie dziękuje dr Agnieszce &brygadzie w składzie dr Adam i stażystka Dominika z Lecznicy Zwierzak za uratowanie życia.


 

Zmieniony ( 16.09.2016. )
 
««  start « poprz. 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 nast.  » koniec »»