Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili... arrow Opowiem Wam o kumulacji...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Opowiem Wam o kumulacji...

Miau. Miałem siedzieć cichutko, ale opowiem. Bo Duże chyba nie dają rady

Najpierw o mnie. Jestem malutki, uroczy, kochany i…skromny;) Od 2 tygodni, odkąd jestem głaskany nawet zacząłem w to wierzyć-wszyscy w lecznicy mnie tulą,  noszą i podziwiają– czasem tylko mają smutne miny. Wiem, wiem. Ładny nigdy nie będę – kiedy mnie wyrzucono z domu zachorowałem. Nie chcę wracać do tych strasznych dni. Bardzo bolało mnie oczko. Znalazła mnie fajna Duża, wiem, że uratowała mi życie. Niestety – nie udało się uratować mojego oczka. Ale nie martwcie się. Jestem dzielny. No i już mnie nie boli. Przytulam się do każdego, obejmuję łapkami za twarz, całuję noskiem  - bardzo się staram, żeby ktoś uznał, że zasługuję na dom. Tylko czasem (ale mówię wam, tylko w nocy, kiedy jestem sam chlipię sobie cichutko w kocyk, że może przecież być tak, że nikt mnie nie pokocha. Tyle jest pięknych  i miłych i … niechcianych kotów. Czemu ktoś miałby chcieć mnie?
No dobra, nie będę się rozczulał. Są biedniejsi ode mnie.


Na przykład taki Łaciaty. W tym tygodniu trafił nie mogąc złapać tchu. Okazało się że ma coś takiego trudnego…oo! Wiem! Przepuklinę przeponową. Nastraszyli go strasznie, że nawet jeśli znajdą się pieniążki na jego operację to może jej nie przeżyć. Trząsł się jak galaretka. Ale się udało. Zdrowieje. Oddycha.



Jest też Pregowany – był cały we własnej, zaschniętej kupie oraz błocie, cały roztrzęsiony, wychudzony, skulony jak skamieniały pomnik.. Duża która go znalazła okazała mu wiele serca i pewnie byłoby dobrze. Ale…ma połamaną łapkę. Paskudnie. Strasznie płacze. Panikuje, że trzeba będzie ją obciąć. Pocieszam go, że skoro można żyć bez oczka to i bez łapy można ale on wtedy tylko ucieka z płaczem.
Najwięcej szczęścia miał Sasza. Znaczy się  też jest biedny – znaleźli go wychudzonego, odwodnionego i ze złamaną łapą. Miauczał tak, że było go pewnie słychać na pół miasta. Ale – ładni mają szczęście. Nie dość, że łapka sama zaczęła się zrastać to domki się o niego biją. Ech, chciałbym być taki ładny jak Sasza


Duże też są biedne. Bo my wszyscy znaleźliśmy się w ciągu jednego tygodnia. Mówią, że przecież nie mogliśmy zostać na ulicy. I teraz martwią się, kto nas zechce. I martwią się też (wiem wiem, tego miałem nie mówić) że nie wystarczy pieniążków na nasze operacje. Bo kumulacja. Tak więc jeśli  ktoś chciałby się podzielić pieniążkami na nasze leczenie lub słyszał o dobrych domkach dla takich uroczych kotów to powiedzcie Dużym, żeby się już nie martwiły, co?


Piracik, Łaciaty, Pręgowany i Sasza faktycznie stanowią kumulację. Tyle kociego nieszczęścia w ciągu zaledwie tygodnia. Skomplikowanego, wymagającego poważnych operacji. Przeważnie jakoś radzimy sobie na bieżąco nawet w przypadku skomplikowanych zabiegów min dzięki miłym podatnikom, którzy podzielili się 1% podatku oraz wsparciu z Urzędu Miasta. Mamy nadzieję, że koci przyjaciele pomogą choć częściowo w  pokryciu kosztów operacji Łaciatego (900 zł) Pręgowanego ( 800zł)
Ale o wiele bardziej marzą się nam kochające domki dla tych wyjątkowych kiciów. One już przeżyły wiele złego – potrafią więc docenić dobrych ludzi i odwdzięczyć ogromem miłości  emanującej z kocich serduszek.

Nasze konto: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
BOŚ SA, Oddział w Białymstoku
Tytułem: darowizna na leczenie i opiekę nad kotami oraz swoje Imię i Nazwisko 

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »