Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili... arrow Kicia Połamanka - będzie happy end?
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Kicia Połamanka - będzie happy end?

Urodziłam się na wsi. Mama uczyła nas że ludzie nie są dobrzy, że trzeba ich unikać. Ja zawsze byłam ciekawska, mama mówiła że moje 9 żyć wykorzystam w ekspresowym tempie. Znalazłam miłą małą panią – takiego niedorosłego człowieka którego bardzo polubiłam. Przychodziła a ja mruczałam jej o swoich kocich sprawach.

Ale latem w gospodarstwie było więcej ludzi. Też takich niedorosłych – myślałam, że nie mam się czego bać.  Dwóch z nich kiedyś dopadło mnie na stryszku, mieli jakieś dziwne narzędzia, byli tacy głośni. Zaczęli mnie szarpać, spierać który z nich „to zrobi” (nie wiem co i chyba nie chcę wiedzieć)

Cudem się wyrwałam, biegłam i.. spadłam. Coś chrupnęło w mojej łapce, poczułam straszny ból. Ale biegłam dalej, schowałam się tak, żeby nikt nie mógł mnie znaleźć. Siedzialam tam przez wiele dni. Strasznie się bałam. Bardzo mnie bolało :( Moja śliczna łapka spuchła jak balon, coś z niej wystawało. Na początku cierpiałam strasznie, potem chciałam już tylko żeby to się skończyło.
Znalazła mnie „moja” dziewczynka. Z płaczem pobiegła do domu – ale co może dziecko? Duzi powiedzieli że chyba zwariowała?! Nie będą przecież leczyć.. kota! Mogą co najwyżej dobić.  Ale mała się nie poddała - pokazała mnie pani doktor, która przyjechała do chorej krowy. Ta złapała się za głowię mówiąc że z otwarym złamaniem nie mogłam przecież przeżyć tak długo. A jednak…
Mam teraz w łapce druty. Siedziałam długo w klatce. Ale mam nadzieję. Na to, że będę żyć i nie będę musiała tam wrócić.
Pomóżcie mi , proszę.
Połamanka jest niesamowitą kocinką. Śliczna, ułożona, czyściutka. Zupełnie jakby nic innego nie robiła tylko leżała od kocięctwa na kanapie. Jest też niesamowitym pieszczochem – jakby chciała nadrobić czas w którym nie miała do kogo się przytulić.
Obecnie czeka na drugą operację – wyjęcia drutów z łapki.


I bardzo szuka też swojego człowieka.  Miła pani, która pozwoliła jej odetchąć od lecznicowej klatki wyjeżdża pod koniec lipca.  Nie pozwólcie, żeby kicia musiała wracać na wieś, ona jest naprawdę wyjątkowo dzielną i miłą kotulką.
Tel. 533 509 462 Magda
 Kicia potrzebuje też pieniążków na pokrycie kosztów operacji – trzeba było ją ratować bez względu na marny stan konta, ale dług trzeba spłacić.
Wpłat można dokonać na konto:
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
Z dopiskiem „Dla połamanki”

 

Zmieniony ( 13.07.2017. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »