Menu Content/Inhalt
Na początek! arrow Z ostatniej chwili... arrow Kto by tam kota do weterynarza nosił...
Advertisement
Advertisement
Advertisement
Kto by tam kota do weterynarza nosił...

Urodziłem się na wsi. Marnie mi się żyło :( Kotów dużo, myszy mało. (w sumie nawet nie wiedziałem, że można jeść coś innego?) Jakiś pijany mnie kopnął - łapa bolała strasznie. Leżałem pod sklepem - pewnie bym tam umarł bo kto by się tam kotem przejmował, do weterynarza nosił... Pewna kochana Pani zabrała mnie, powiedziała, żę moja łapka jest złamana. I nie wiadomo czy "się do czegoś nada" bo rana paskudna.

W nowym miejscu byłoby cudownie - jedzenie, głaskanie. Raj, gdyby nie ta łapa :(

Teraz mam w niej druty, już nie boli tak bardzo. Trzymajcie kciuki, żeby udało się ją uratować. Lubię swoją łapę i chcę ją mieć.

I wiecie, bardzo potrzebuje nowego miejsca.  Nie chce tam wracać. Myszy już mi  nie będą smakować.

Mógłbym kogoś pokochać. Jestem miły (i skromny), wiem co to kuweta. Czasem trochę się denerwuję (to pewnie przez siedzenei w klatce) ale obiecuję zachowywać się jak przystało na grzecznego kota.



Nosek to prześliczny młody kocurro. Znaleziony z paskudnym złamaniem. Potrzebuje bardzo swojego miejsca (domu najchętniej bez małych dzieci bo umie powiedzieć że obrywanie ogona mu się nie podoba ;) i pieniążków na pokrycie kosztów operacji i hospitalizacji (ok 900 zł)
Kotek jest wykastrowany, zaszczepiony, testy FELV/FIv ujemne
tel. 692690799

Jeśi ktoś chciałby wspomóc Noska można wpłacać pieniążki na konto
Bank: BOŚ SA O. w Bialymstoku
Nr konta: 87 1540 1216 2054 4458 2306 0001
z dopiskiem "Dla Noska"
Można też wesprzeć zbiórkę:
https://www.ratujemyzwierzaki.pl/nosek


Zmieniony ( 14.07.2018. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »