W Kocim Raju mieszkają wszytkie te kotki, którym - mimo najszczerszych chęci - nie udało nam się pomóc.
Znalezione w okropnym stanie w różnych częściach miasta lub odebrane nieodpowiedzialnym opiekunom przynajmniej przez ostatnie dni swojego kociego życia mogły liczyć na troskliwą opiekę, ciepłe posłanie i opiekę Dobrych Ludzi.
Co w tym czasie zmieniło się w jej małym kocim życiu?
Po pierwsze: wypiękniała. Na początku bardziej przypominała swoim wyglądem szczotkę do zęb... (nie, nie, zdecydowanie nie do zębów ). Dziś to już elegancka, czarna kocia panienka.
Po drugie: nauczyła się jeść samodzielnie. Wszystko, z okablowaniem komputera włącznie.
Po trzecie: nareszcie może się beztrosko bawić. Wszystkim, z zawartością kosza na śmieci włącznie.
Po czwarte: nauczyła się, że jedzenie jest w kuchni, a kot z natury jest głodny. Zawsze.
Po piąte: leki są niesmaczne. Wszystkie, również te aplikowane do oka.
A poza tym: zaprzyjaźniła się z Sabkiem - najmłodszym z trójki rezydentów. Dwa pozostałe traktują ją natomiast jak zło konieczne. Czasem tylko, zapominając na chwilę o fuczeniu i syczeniu, czyli dobitnie wyrażanych uwagach na temat obecności małego intruza w ich kocim królestwie, częstują się zawartością szczotkowej miseczki.
Zmieniony ( 11.11.2008. )
Szczotka powoli staje się kotem
Jedna z najciężej chorych maleńkich kotek, przebywających w Domu Tymczasowym Kotkowa powoli wraca do zdrowia.
Koteczka 'ochrzczona' imieniem Szczotka, została trafiła do kotkowa na początku listopada (poczytaj więcej). Umie już samodzielnie jeść, zaczyna się bawić. Od czasu do czasu myje swoje półdługie futerko. Nauczyła się bezbłędnie korzystać z podstawowych kocich urządzeń, tj. kuwetki i myszki.
Wciąż jednak potrzebuje troskliwej opieki i codziennego podawania medykamentów. Tego ostatniego nie lubi najbardziej - zwłaszcza kropli i maści do oczu.
Najszczęśliwszy z całej kociej rodziny jest natomiast Sabcio, który bezkarnie może sobie "powypasać" małą Szczotkę. Bardzo lubi swoje nowe, odpowiedzialne zadanie. Zwłaszcza, że czasem (gdy nikt nie widzi) może po cichu wyżreć zawartość szczotkowej miseczki
Zmieniony ( 04.06.2009. )
Zapraszamy na akcję adopcyjną kotów - listopadowe mruczenie
PRZYJD? - POMÓŻ - PRZYGARNIJ
O co chodzi?
W niedzielę, 9 listopada zapraszamy do sklepu Zoonatura w Galerii Podlaskiej na kolejną akcję adopcyjną organizowaną przez kotkowo.pl i białostocki oddział Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Polsce.
Gdzie: Galeria Podlaska, ul. Wysockiego 67, sklep Zoonatura
Kiedy: 9 listopada 2008, godz. 11:00 - 15:00
Co w programie?
Podczas imprezy możesz między innymi:
- bezpłatnie przygarnąć kotka, zapewniając mu szczęśliwe życie,
- wspomóc działalność białostockiego oddziału TOZ przekazując datek na akcję sterylizacji zwierząt bezdomnych,
- wziąć udział w kocich konkursach z nagrodami,
- nabyć po promocyjnych cenach różne kocie produkty,
- zobaczyć na żywo wolontariuszy Kotkowa i porozmawiać na wszelkie kocie tematy.
Zmieniony ( 01.11.2008. )
Kotkowo pomaga i potrzebuje pomocy
Kolejne kocie biedy trafiły pod opiekę Kotkowa.
Maleńkie czarnuszki (na zdjęciach) mają bardzo silny katar, są wycieńczone i odwodnione. Ze względu na swój ciężki stan nie jedzą samodzielnie - wymagają dokarmiania co 2 - 3 godziny. Są skrajnie wyczerpane, nie chodzą, trudno również wyrokować w jakim stanie są ich oczy.
Kocięta są obecnie pod stałą opieką weterynaryjną. Liczymy, że uda im się powrócić do zdrowia, choć rokowania są wciąż bardzo ostrożne.
[zmieniono: 2008.11.02] Niestety w niedzielę Pędzelek już się nie obudził...
Jeżeli możesz wspomóc leczenie kociąt - zapraszamy do kontaktu z nami poprzez stronę KONTAKTAŻ lub e-mailem:
Ten adres email jest ukrywany przed spamerami, włącz obsługę JavaScript w przeglądarce, by go zobaczyć
Zmieniony ( 04.06.2009. )
Nie wystarczy karmić
...czyli krótki przewodnik po ludzkiej bezmyślności.
Wiele osób dokarmia wolno żyjące koty, korzystające z należnej im wolności. Koty, które - dzięki swoim naturalnym zdolnościom - zapewniają opiekunom wolne od myszy i szczurów podwórka, piwnice, szopki i garaże.
Niestety, równie często natykamy się na przejawy zwykłej ludzkiej bezmyślności.
Przykładem mogą być kolejne kocie bidki, będące teraz pod opieką wolontariuszy kotkowa, znalezione na os. Dziesięciny.
Jeszcze gorszy widok zastaliśmy u bezmyślnej karmicielki w okolicach ul. Wysockiego:
Tak! One naprawdę się rozmnażają!
Co pewien czas do kotkowa.pl dzwoni ktoś, kto przestał panować nad dokarmianym przez siebie 'stadem'. Często jest to kilkanaście dorosłych kotek, mających po kilka miotów rocznie. Średnia przeżywalność kociąt w tego typu miejscach nie przekracza 50-60%, co i tak sprawia, że po 2-3 latach stado rozrasta się do przerażających rozmiarów.
A wystarczy tak niewiele! Możemy skutecznie ograniczyć tego typu sytuacje, sterylizując kotki wolno żyjące.
PAMIęTAJ!
Nie jest prawdą, że małe kotki 'się rozchodzą'. One UMIERAJ?, okropnie przy tym cierpiąc. Umierają w wyniku chorób, giną pod kołami samochodów. Często też przyczyną ich śmierci są ludzie.
Nie jest prawdą, że wysterylizowana kotka przestaje łapać myszy.
Nie jest prawdą, że koty po sterylizacji żyją krócej - wręcz odwrotnie, mniej cierpią w wyniku walk terytorialnych.
Nie jest prawdą, że kotka musi mieć co najmniej jeden miot, zanim zostanie wysterylizowana.
Nie jest prawdą, że koty czerpią przyjemność z seksu (taki argument wbrew pozorom słyszymy dosyć często!), a sterylizacja pozbawia je radości życia.
Bezmyślne dokarmianie zwierząt to stwarzanie im idealnych warunków do rozmnażania się, to pogłębianie problemu bezdomności zwierząt.
Jedyną metodą na ograniczenie niekontrolowanego ich przyrostu jest sterylizacja zwierząt wolno żyjących (poczytaj więcej).
Dzięki wsparciu Białostockiego Oddziału TOZ i pracy wolonariuszy kotkowa w ub. roku w Białymstoku wysterylizowano blisko 150 kotek wolno żyjących.
Jak możesz pomóc?
1. Skontaktuj się z wolontariuszami Kotkowo.pl (KONTAKTAŻ) i wesprzyj opiekę nad kotkami pozostającymi w naszych Domach Tymczasowych.
2. Wrzuć datek do skarbonki - specjalnie oznaczone skarbonki znajdziesz w większości lecznic weterynaryjnych w Białymstoku.
Z powodu likwidacji bazaru zawalił się im świat. Wyglądają jak ludzie po przejściu tsunami - starają się w tym pobojowisku odnaleźć resztki swojego dawnego życia.
Bezradne, zdezorientowane czekają na swoich dawnych opiekunów, którzy już nie przyjdą...
Ponieważ nikt nie podjął się ich wyłapania (kierowano liczne prośby do Urzędu Miasta, zarówno ze strony TOZ jak i mieszkańców) wolontariusze TOZ, nie mogąc patrzeć bezczynnie na ich tragedię, zajęli się tą sprawą. Jak dotąd udało się dotąd złapać 9 kotów dorosłych (młodziutkie, ok 1-2 lat), które zostały wysterylizowane, odpchlone i odrobaczone.
Ponadto z „pobojowiska” zabrano kilka malutkich kociąt . Wszystkie kotki czekają na ludzi o wielkich sercach, którym nie jest obojętny los krzywdzonych zwierząt.
Duże kotki nadają się „do pracy” - chętnie zajmą się ochroną domu przed myszami w zamian za pełną miskę i możliwość schronienia.
Maleństwa mają ok 7 tygodni. Czekają w domach dobrych ludzi na kogoś, kto je pokocha na zawsze. Są już nauczone czystości, odpchlone i odrobaczone. Kocurki i koteczki mają eleganckie, czarne futerka :)
Póki co są jeszcze nieco nieśmiałe – trudno im się dziwić – ostatnio ze strony ludzi nie spotkało ich nic miłego. Jednak odrobina miłości i cierpliwości sprawi, że będą wspaniałymi mruczkami.
Sprawa jest dość pilna - do końca miesiąca teren ma zostać ostatecznie uprzątnięty. Dopóki kotki nie znajdą swoich stałych domów nie mamy dokąd zabrać pozostałych z terenu bazaru. A zostało tam jeszcze ok 10 kotów dorosłych i kilka maleństw.